www.netmag.com.pl

Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 89
trzymał od samego cara obietnicę swobód dla Polski, jeżeli wpłynie na powstrzymanie manifestacji.
Ks. Feliński zawierzył tym obietnicom. Przybywszy d. 9. lutego do Warszawy otworzył zamknięte kościoły i w pierwszej mowie, jaką z ambony u św. Jana wypowiedział, wyraził zaufanie w spełnienie obietnic cesarskich. „Mówiłem z monarchą długo — rzekł ks. Feliński — oznajmił mi, że nas pozbawić nie chce ani narodowości ani religii, że udzieli wszystko, czego pragniemy; ale jeden kładzie warunek: aby kraj się uspokoił, aby zakazane pieśni spiewane nie były."
Niewiara jednak do rządu tak już była głęboko utwierdzoną, iż nawet tak poważne zapewnienie, jak ks. Felińskiego, ufności w obietnice cara nie obudziło. Doświadczenie niestety historyczne, niezliczone krzywdy, jakich Polacy doznali od rządu moskiewskiego, niedotrzymanie najuroczystszych obietnic, łamanie nawet praw poprzysiężonych, świeżo zaś srożąca się represja aż nadto usprawiedliwiała ową nieufność. Ks. Feliński z szczerością prawego człowieka wypowiadający swoje przekonanie, wydać się musiał nieufającym ludziom oszukanym i jako taki nie był wysłuchany przez ogół, co stało się powodem niejednego nieszczęścia.
Działanie jego pomimo nieprzyjemności, jakie go spotykały, nie zboczyło ani na chwilę z drogi, jaką sobie wytknął, uspakajania środkami duchownemi wzburzonego narodu. Gdyby działanie to mogło być jawnie wspartem przez stronnictwo umiarkowanych, byłoby może odniosło pożądany skutek. Gdy jednak ciągle trwająca represja niepozwoliła stronnictwu temu wychylić się na powierzchnię, wypadki zaś srogości rzą-