Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 77
Środki przedsiębrane przeciwko dziennikom i cenzura, nie tylko nie przyczyniła się do pozyskania opinii publicznej, przeciwnej rządowi i Wielopolskiemu, ale wzmacniała wrogie jej usposobienie w ten sposób, iż nadawała szczególny urok każdemu wolnemu a ściganemu przez nią słowu. W następstwie ograniczenie to prasy wytworzyło literaturę tajemną w Warszawie, której dziennikarstwo nabrało ogromnego wpływu na opinię publiczną. Latem w 1861 r. ukazał się w Warszawie pierwszy tajemny dziennik, później liczba ich urosła bardzo znacznie. Ponieważ zaś wydawnictwo tego rodzaju połączone było z wielkiem osobistem niebezpieczeństwem i potrzeba było niemałego poświęcenia, ażeby się na nie odważyć, ztąd też urok i wpływ tego dziennikarstwa stawał się coraz większym.
Pierwszy z tych tajemnych dzienników przemawiał za udziałem obywateli w wyborach do Rad municypalnych i powiatowych. Partja bezwzględnej opozycji odradzała wzięcie udziału w wyborach i stawiała jako obowiązek patrjotyzmu odrzucenie wspomnianych Rad. Była obawa, iż w czasie wyborów, które się w wrześniu odbyły, lud warszawski pod wpływem demagogów napadnie na sale wyborcze i wyborców rozpędzi. Gdy się więc zbliżał dzień wyborów, stronnictwo umiarkowane zorganizowało tajemną obronę wszystkich sal wyborczych, popierając w ten sposób politykę Wielopolskiego.
Udział wyborców w głosowaniu był nader liczny. W jednem tylko miejscu zbliżyła się garstka ludzi z młodzieńcem na czele, zdawało się, że w nieprzyjaznych zamiarach przeciwko wyborcom. Skończyło się jednak na tem, iż z pałacu b. Towarzystwa przyjaciół nauk wyszedł Andrzej Zamojski, owa zaś deputacja wręczywszy
Pierwszy z tych tajemnych dzienników przemawiał za udziałem obywateli w wyborach do Rad municypalnych i powiatowych. Partja bezwzględnej opozycji odradzała wzięcie udziału w wyborach i stawiała jako obowiązek patrjotyzmu odrzucenie wspomnianych Rad. Była obawa, iż w czasie wyborów, które się w wrześniu odbyły, lud warszawski pod wpływem demagogów napadnie na sale wyborcze i wyborców rozpędzi. Gdy się więc zbliżał dzień wyborów, stronnictwo umiarkowane zorganizowało tajemną obronę wszystkich sal wyborczych, popierając w ten sposób politykę Wielopolskiego.
Udział wyborców w głosowaniu był nader liczny. W jednem tylko miejscu zbliżyła się garstka ludzi z młodzieńcem na czele, zdawało się, że w nieprzyjaznych zamiarach przeciwko wyborcom. Skończyło się jednak na tem, iż z pałacu b. Towarzystwa przyjaciół nauk wyszedł Andrzej Zamojski, owa zaś deputacja wręczywszy


