Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 76
miał w sobie coś z pychy i z buty właściwej jego charakterowi, w zdaniach zaś, które z pewnością dogmatyczną wypowiadał, odbijał się absolutyzm jego postępowania, który nie znosił i nie przyjmował dyskusji Pomimo lekceważenia zdań przeciwnych i głosu opinii; Wielopolski miał mocno rozwiniętą namiętność polemiczną, która sprawiała, iż ciągle sprzeczał się w swoich organach z oponentami, a sprzeczał najniezręczniej. Ztąd wynikło, iż nie tylko postępowaniem ale też mowami i artykułami, które sam pisał i w Dzienniku Powszechnym zamieszczał, rozszerzał w ludności ducha oporu i chęć zwalczania siebie samego. Pisma wychodzące za granicą gniewały go więcej niż same manifestacje w kraju. Szczególniej też był rozgniewany na Czas krakowski, który tajemnice jego odsłaniał i wykazywał jego nietaktowność oraz niewłaściwość polityki.
Dobrze poinformowany przez swoich współpracowników w Królestwie, Czas najwięcej odsłaniał margrabiego, najwięcej też przyczynił się do dokładnego poznania jego wartości, a tem samem rozszerzenia i utwierdzenia w całym narodzie opozycji przeciwko temu, dla którego dzisiaj nie może znaleść dość słów uwielbienia. Wielopolski cały oddział policji przeznaczył do szpiegowania osób, które do Czasu w Warszawie pisywały i do śledzenia dróg, jakiemi korespondencje bywały przesyłane. Próżnemi były wszystkie te śledztwa, w Czasie pojawiały się bowiem ciągle nietylko opisy czynności Wielopolskiego, ale nawet rządowe dokumenta w ścisłej tajemnicy chowane. Kilku literatów podejrzanych o stosunki z Czasem, uległo policyjnej rewizji, jeden zaś z nich został wygnanym do miasta Białej.
Dobrze poinformowany przez swoich współpracowników w Królestwie, Czas najwięcej odsłaniał margrabiego, najwięcej też przyczynił się do dokładnego poznania jego wartości, a tem samem rozszerzenia i utwierdzenia w całym narodzie opozycji przeciwko temu, dla którego dzisiaj nie może znaleść dość słów uwielbienia. Wielopolski cały oddział policji przeznaczył do szpiegowania osób, które do Czasu w Warszawie pisywały i do śledzenia dróg, jakiemi korespondencje bywały przesyłane. Próżnemi były wszystkie te śledztwa, w Czasie pojawiały się bowiem ciągle nietylko opisy czynności Wielopolskiego, ale nawet rządowe dokumenta w ścisłej tajemnicy chowane. Kilku literatów podejrzanych o stosunki z Czasem, uległo policyjnej rewizji, jeden zaś z nich został wygnanym do miasta Białej.


