Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 70
wszechwładztwa opinii publicznej i rozbudzenia się w narodzie uczuć prawości, dało się nagiąć do niewypowiadanych widoków Wielopolskiego i wydawaniem wyroków niesprawiedliwych popierało zkądinąd chwalebne projekta ministra w rzeczy reformy prawodawstwa karnego.
Takiemi to próbami i wymaganiami Wielopolski powiększał niemoc swoją w obec władz moskiewskich, które stawały mu na przeszkodzie w przeprowadzeniu tego wszystkiego, co zamierzał dobrego uczynić w zarządzie kraju Nie umiał się on wznieść po nad własne namiętności, nie miał tego jasnego poglądu, jaki daje umysł wolny od pychy i zarozumienia, chciał ażeby wszyscy rozumieli tajone przez niego dobre zamysły i popierali je bez jakiegokolwiek z jego strony wyjaśnienia i żądania. Było to wprost niepodobnem, zwłaszcza, iż o tych dobrych pomysłach i projektach nikt nie wiedział; czyny zaś margrabiego upoważniały do mniemania, iż takowych nie miał wcale, że szło mu jedynie o własne wyniesienie kosztem ustępstw z prawa i honoru narodu na rzecz polityki w liście do Metternicha wyjawionej.
Zatargi Wielopolskiego ze szkołami, zupełnie niepotrzebnie sprowadzone przez procesa oraz różne surowe rozporządzenia, utrudniły i odroczyły wielce pożądaną i w duchu narodowym pomyślaną reformę wychowania publicznego, którą Wielopolski objął programem żądań, stawianych w Petersburgu. Dopiero w r. 1862 zdołał wyjednać zgodę cara na tę zbawienną reformę; w roku jednak 1861 gniewem i zemstą wywołane postępowanie z studentami spowodowało, iż nawet dzieci zaczęły odegrywać rolę polityczną i manifestować na swoją rękę, czemu margrabia inaczej nie umiał zapobiedz, jak tylko zamknie-
Takiemi to próbami i wymaganiami Wielopolski powiększał niemoc swoją w obec władz moskiewskich, które stawały mu na przeszkodzie w przeprowadzeniu tego wszystkiego, co zamierzał dobrego uczynić w zarządzie kraju Nie umiał się on wznieść po nad własne namiętności, nie miał tego jasnego poglądu, jaki daje umysł wolny od pychy i zarozumienia, chciał ażeby wszyscy rozumieli tajone przez niego dobre zamysły i popierali je bez jakiegokolwiek z jego strony wyjaśnienia i żądania. Było to wprost niepodobnem, zwłaszcza, iż o tych dobrych pomysłach i projektach nikt nie wiedział; czyny zaś margrabiego upoważniały do mniemania, iż takowych nie miał wcale, że szło mu jedynie o własne wyniesienie kosztem ustępstw z prawa i honoru narodu na rzecz polityki w liście do Metternicha wyjawionej.
Zatargi Wielopolskiego ze szkołami, zupełnie niepotrzebnie sprowadzone przez procesa oraz różne surowe rozporządzenia, utrudniły i odroczyły wielce pożądaną i w duchu narodowym pomyślaną reformę wychowania publicznego, którą Wielopolski objął programem żądań, stawianych w Petersburgu. Dopiero w r. 1862 zdołał wyjednać zgodę cara na tę zbawienną reformę; w roku jednak 1861 gniewem i zemstą wywołane postępowanie z studentami spowodowało, iż nawet dzieci zaczęły odegrywać rolę polityczną i manifestować na swoją rękę, czemu margrabia inaczej nie umiał zapobiedz, jak tylko zamknie-


