www.netmag.com.pl

Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 68
ustawały na chwilę, pomimo rozpasania się wojska i policji. Tam, gdzie wszystko jest zakazane, wszystko stać się może i musi przedmiotem manifestacji. Ubranie się w czamarkę, śpiew w kościele, nabożeństwo żałobne, obchód narodowy, kazanie, swobodna rozmowa, powtórzeaie wiersza patrjotycznego, konfederatka na głowie a w ręku laska ze skówką, bywa w ucisku politycznym demonstracją. Jedynym środkiem przeciwko takim manifestacjom jest niezwracanie na nie uwagi i pozostawienie ludności zupełnej swobody w wyrażaniu uczuć sposobami zewnętrznemi. Gdy rząd nie przypisuje manifestacyjnym objawom głębszego znaczenia, tracą one w jednej chwili ważność polityczną, i przestają być czynami opozycji oraz sposobami walki. Jeżeli więc manifestacje zamieniły się na codzienny zwyczaj i ciągłą a nieustającą walkę z rządem, stało się to dlatego, iż rząd sam nadał im to znaczenie, że ułatwiał je czepianiem się do każdej drobnostki, prześladowaniem zaś wywoływał je i pobudzał, robiąc z nich tym sposobem wypadki, które historia zapisuje.
Każdy dzień przynosił wiadomość o jakiejś nowej manifestacji, najczęściej drobnej i bez znaczenia. Studenci naprzykład, uczący się w gimnazjum pałacu Kazimierowskiego, rozwalili parkan, postawiony z rozkazu Wielopolskiego w ogrodzie, który był oddanym na użytek publiczny. Była to swawola studencka, którą należało skarcić zwykle po szkołach praktykowanemi sposobami, Wielopolski jednak nadał jej rozmiary politycznej przeciwko sobie demonstracji, oddaniem kilkunastu malców pod sąd karny. Sędziowie traktowali tę sprawę jako małoważną, i uwolnili malców, oddając tę sprawę władzy szkolnej. Wielopolski apelował do wyższej instancji; chcąc