www.netmag.com.pl

Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 67
wojsko, zrodziło się przekonanie w narodzie, iż margrabia nie zamierza żadnej rzeczywistej odmiany, że jest prostym naśladowcą Muchanowa, nie zaś mężem stanu, zdolnym ulepszyć położenie Polaków.
Gdy to przekonanie udzieliło się członkom byłego Towarzystwa rolniczego, którzy byli z małemi wyjątkami zwolennikami legalności i przeciwnikami manifestacji, wyniknęło pomiędzy nimi usiłowanie tajemnego zorganizowania się w celu ratowania kraju od niebezpieczeństw, jakie mu groziły. Skutkiem tych usiłowań było utworzenie się tak zwanego stronnictwa białych, które zostając pod zwierzchnictwem dyrekcji, rezydującej w Warszawie, działało przysłonięte tajemnicą w kierunku zasad, jakie dawniej wyznawało Towarzystwo rolnicze. Andrzej Zamojski nie należał do tej organizacji; znosił się z nią jednak usunąwszy się na drugi plan, ażeby nie razić Wielopolskiego swojem występowaniem. Inni członkowie byłego Towarzystwa rolniczego z pewnymi rozumie się wyjątkami, weszli w skład tej organizacji, która objęła cały kraj a mianowicie też jego inteligencję. Jakkolwiek zmuszona do tajemnicy a więc nielegalna w swojej egzystencji, organizacja białych trzymać się postanowiła ściśle dróg legalnych w swojem na zewnątrz postępowaniu i postanowiła popierać Wielopolskiego w przeprowadzeniu nadanych reform. W tem nawet swojem przeobrażeniu, członkowie byłego Towarzystwa rolniczego stawali się więc naturalnymi sprzymierzeńcami Wielopolskiego. Jeżeli nimi nie zostali do końca, było to winą margrabiego, który odtrącił ich po raz drugi i wyrzekł się stanowczo ich pomocy.
W czasie formowania i organizowania dwóch wzmiankowanych stronnictw, manifestacje nie