Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 52
błogie wydającej dziś owoce w ościennem państwie; z drugiej strony całe duchowieństwo polskie stanie w imię Boże do dawnej wytrwałej, choć niemej i przemocą tłumionej walki w obronie wiary, sumienia, praw i wolności naszego narodu. Zwycięstwo w rękach Boga. Jego miłosierdziu ufamy z pokorą !"
Odpowiedź ta, pełna prawdy, godności i przestrogi dla margrabiego, oburzyła go tylko i uczyniła jeszcze zaciętszym nieprzyjacielem swobody kościoła. Duchowieństwo, w któremby znalazł potężnego stronnika w działaniu swojem, stanowczo zwróciło się przeciwko niemu i stało się czynnikiem ruchu. Prowadził on z niem walkę w imię państwa, walkę, która jak to już powiedzieliśmy, podobną jest do owej kulturowej walki w Niemczech, tak słusznie potępianej przez wszystkich ludzi prawego serca i przyjaciół wolności prawdziwej, a z taką, wytrwałością prowadzonej ze strony duchowieństwa. Dziwnem też i niewytłumaczonem jest dla nas wystąpienie dzisiejsze organów ultramontańskiej partji, która tę walkę rządu popiera stając w obronie Wielopolskiego.
Czas, Kurier poznański, Przegląd polski i lwowski i wszystkie inne pisma, redagowane w duchu ultramontańskim, chwaląc Wielopolskiego a potępiając naród za to, iż go nie zrozumiał i woli się jego nie poddał, powinneby, jeżeli się, nie chcą narazić na zarzut niekonsekwencji, chwalić i naśladowcę jego, Bismarka, za to, iż nie chce znieść rządów w rządzie i nagina kościół do ustaw postanowionych.
Odpowiedź ta, pełna prawdy, godności i przestrogi dla margrabiego, oburzyła go tylko i uczyniła jeszcze zaciętszym nieprzyjacielem swobody kościoła. Duchowieństwo, w któremby znalazł potężnego stronnika w działaniu swojem, stanowczo zwróciło się przeciwko niemu i stało się czynnikiem ruchu. Prowadził on z niem walkę w imię państwa, walkę, która jak to już powiedzieliśmy, podobną jest do owej kulturowej walki w Niemczech, tak słusznie potępianej przez wszystkich ludzi prawego serca i przyjaciół wolności prawdziwej, a z taką, wytrwałością prowadzonej ze strony duchowieństwa. Dziwnem też i niewytłumaczonem jest dla nas wystąpienie dzisiejsze organów ultramontańskiej partji, która tę walkę rządu popiera stając w obronie Wielopolskiego.
Czas, Kurier poznański, Przegląd polski i lwowski i wszystkie inne pisma, redagowane w duchu ultramontańskim, chwaląc Wielopolskiego a potępiając naród za to, iż go nie zrozumiał i woli się jego nie poddał, powinneby, jeżeli się, nie chcą narazić na zarzut niekonsekwencji, chwalić i naśladowcę jego, Bismarka, za to, iż nie chce znieść rządów w rządzie i nagina kościół do ustaw postanowionych.


