www.netmag.com.pl

Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 49
się wyraził Mathias Rosen, z żądania dalszych ustępstw. Usiłowaniom prywatnie czynionym udało się w samej rzeczy zmiarkować ruch narodowy, jakoż jego objawy z dniem każdym stawały się mniej namiętne.
Wielopolski nie spostrzegł jednak uspokojenia, jakie nastąpiło i z całą siłą wziął się do poskramiania ruchu, przemawiając w sposób wyniosły, obrażający a więc drażniący, do korporacji, które się mu przedstawiały.
Przyjmując dnia 2. kwietnia duchowieństwo łacińskie i unickie, przemówił w sposób szorstki. Zapowiedział, iż Jako członek rządu najjaśniejszego pana, nigdzie o ile to w nim będzie, a tem bardziej w swoim zakresie, rządów żadnych w rządzie nie uzna. Z pod ustaw postanowionych — mówił dalej — nikomu samowolnie wyłamywać się nie dam, wszakże chętnem słuchać będę uchem zażaleń na ścieśnienia". Słowa te zwrócone były do autonomji, jaką, się wszędzie rządzi kościół katolicki. Postanowienia, pod które naginał duchowieństwo, były to postanowienia rządu carskiego, tak dalece ścieśniające kościół katolicki, iż stał się zupełnym niewolnikiem.
Wobec takiego oświadczenia straciły wagę słowa jego, iż kościołowi rzymsko-katolickiemu należy się od niego szczególna względność jako jego i ojców jego religii, zwłaszcza, iż także zapowiedział, „że życzliwość swoją potrafi utrzymać na wodzy". Przyobiecanie tolerancji „jako jednego z wielkich nabytków wieku" powinnoby było margrabiego skłonić do zostawienia kościołowi rządów samego siebie, tem bardziej, iż rządy te są wiekową właściwością kościoła, od której on nigdy nie odstąpił i nie odstąpi, chociaż je zawsze umiał i umie godzić z prawami