Aleksander Fredro : szkic biograficzno-literacki - strona 69
umiejętnie, przyjmowane z zapałem. Musiał-to jednak, lubo wówczas jeszcze w wieku pełnej męzkości i siły, musiał-to być umysł skromny nad miarę, wątpiący
o własnej potędze talentu, skoro go poklaski rzeszy, skoro go życzliwy sąd znawców, częstokroć najgorętsze uznanie, nie tylko że w uprzedzoną o sobie pychę nie wbiły, lecz przeciwnie pozostawiły drażliwym na lada naganę, zachowały serce lękliwe, nieśmiałe uczucie młodzieńcze, które za pierwszem mniej łagodnem dotknięciem zewnętrznego świata ucieka się w siebie
i kryje we własnem swem wnętrzu. Nie chcemy tutaj dochodzić, który z artykułów bądź-to rozmyślnie stronniczych, bądź nawet wymierzonych przeciwko Fredrze w dobrej wierze co do prawdziwości swojego sądu, — który mianowicie z pisarzy obciążył duszę swą grzechem tak ciężkim, że koryfeuszowi naszej komedyi, mogącemu i w innych kierunkach najświetniej ożywić naszą literaturę, pióro z ręki wytrącił? Nie chcemy dochodzić, bo nieszczęście się stało i nic go cofnąć nie zdoła; — zaznaczamy jedynie, że i życie poety płynęło od tej pory w sobie zamknięte, bez żadnego bliższego stosunku ze światem, lubo Lwów, w którym stale zamieszkał, kilkakrotnie bywał widownią gorących starć literackich i innych, mogących snadnie rozbudzić i ożywić naturę tak poetyczną, jak Fredry.
Wiadomo nam wprawdzie, że ten okres zewnętrznego spokoju nie ze wszystkiem jeszcze był dla sprawy piśmienniczej stracony; z tytułów przynajmniej
o własnej potędze talentu, skoro go poklaski rzeszy, skoro go życzliwy sąd znawców, częstokroć najgorętsze uznanie, nie tylko że w uprzedzoną o sobie pychę nie wbiły, lecz przeciwnie pozostawiły drażliwym na lada naganę, zachowały serce lękliwe, nieśmiałe uczucie młodzieńcze, które za pierwszem mniej łagodnem dotknięciem zewnętrznego świata ucieka się w siebie
i kryje we własnem swem wnętrzu. Nie chcemy tutaj dochodzić, który z artykułów bądź-to rozmyślnie stronniczych, bądź nawet wymierzonych przeciwko Fredrze w dobrej wierze co do prawdziwości swojego sądu, — który mianowicie z pisarzy obciążył duszę swą grzechem tak ciężkim, że koryfeuszowi naszej komedyi, mogącemu i w innych kierunkach najświetniej ożywić naszą literaturę, pióro z ręki wytrącił? Nie chcemy dochodzić, bo nieszczęście się stało i nic go cofnąć nie zdoła; — zaznaczamy jedynie, że i życie poety płynęło od tej pory w sobie zamknięte, bez żadnego bliższego stosunku ze światem, lubo Lwów, w którym stale zamieszkał, kilkakrotnie bywał widownią gorących starć literackich i innych, mogących snadnie rozbudzić i ożywić naturę tak poetyczną, jak Fredry.
Wiadomo nam wprawdzie, że ten okres zewnętrznego spokoju nie ze wszystkiem jeszcze był dla sprawy piśmienniczej stracony; z tytułów przynajmniej


