Aleksander Fredro : szkic biograficzno-literacki - strona 61
które postacie, jak mianowicie: Antonio, Fabriccio i Bombalo, równie jak kilka scen, do których oni wpływają, dowodzą niezmiernej siły komicznej. Powikłania przypominają najszczęśliwsze utwory dawniejszej, włoskiej ludowej poezyi.
Komedya wspomniona, zakrawająca zresztą poniekąd na krotochwilę, naturalnem przejściem naprowadza nas jednocześnie na dwie jeszcze niedotknięte dotąd sztuki naszego poety, które wyłączniej do tego ostatniego rodzaju należą. Każdy się domyśla, że chcemy tu mówić o Nowym Don Kiszocie i Gwałtu co się dzieje! Pierwszy z nich najwięcej napsuł krwi autorowi artykułu o Nowej epoce poezyi polskUj, drukowanego w Pamiętniku Powszechnym Nauk i Umiejętności (T. II, str. 10). Było w tem równie tyle złej woli, co nieudolności krytycznej, bo inaczej byłżeby z całego szeregu utworów Fredrowskich wybrał właśnie i wyłącznie ten jeden, żeby o nich rzucić światu kilka frazesów zgryźliwych? Autor tego artykułu (niechaj mu Pan Bóg grzechu nie pamięta!), nie chcąc się w Nowym Don Kiszocie dopatrzeć tego, czem jest w istocie, t. j. bezpretensyjnej farsy, nazywa ją karrykaturą komedyi. Zdawałoby się, że pierwszą tu powagą dla krytyka powinien być sam poeta, który wyraznie utworowi swojemu nadał tytuł "krotochwili wierszem, ze śpiewami. " Otóż jak na krotochwilę nie jest-to wcale "pomysł niezgrabny" (jak chce krytyk), a wypadki pod względem łączności im nienaturalniejsze, tem le-
Komedya wspomniona, zakrawająca zresztą poniekąd na krotochwilę, naturalnem przejściem naprowadza nas jednocześnie na dwie jeszcze niedotknięte dotąd sztuki naszego poety, które wyłączniej do tego ostatniego rodzaju należą. Każdy się domyśla, że chcemy tu mówić o Nowym Don Kiszocie i Gwałtu co się dzieje! Pierwszy z nich najwięcej napsuł krwi autorowi artykułu o Nowej epoce poezyi polskUj, drukowanego w Pamiętniku Powszechnym Nauk i Umiejętności (T. II, str. 10). Było w tem równie tyle złej woli, co nieudolności krytycznej, bo inaczej byłżeby z całego szeregu utworów Fredrowskich wybrał właśnie i wyłącznie ten jeden, żeby o nich rzucić światu kilka frazesów zgryźliwych? Autor tego artykułu (niechaj mu Pan Bóg grzechu nie pamięta!), nie chcąc się w Nowym Don Kiszocie dopatrzeć tego, czem jest w istocie, t. j. bezpretensyjnej farsy, nazywa ją karrykaturą komedyi. Zdawałoby się, że pierwszą tu powagą dla krytyka powinien być sam poeta, który wyraznie utworowi swojemu nadał tytuł "krotochwili wierszem, ze śpiewami. " Otóż jak na krotochwilę nie jest-to wcale "pomysł niezgrabny" (jak chce krytyk), a wypadki pod względem łączności im nienaturalniejsze, tem le-


