Aleksander Fredro : szkic biograficzno-literacki - strona 32
sam zagranicy nawet nie zwiedzał, choć ją w każdym wyrazie nad kraj własny przenosi.
Wynika ztąd, że właściwym reprezentantem rozumnego korzystania z cudów obcej nauki, ukształcenia, przemysłu, jest w komedyi Fredry ten właśnie, który się niemi najmniej popisuje. Charakter jego ogólnie jest ludzki, a jakkolwiek lgnący gorąco do swojej narodowości, stoi nią przecież na podstawie szerszej nad ściśle narodową ciasnotę, Zdzisław, człowiek rozsądny, sciens bonum et malum, byłby równie wybornym Hiszpanem, Niemcem czy Włochem, nie zmieniając ani na włos swoich zasad. Tak samo jak on, każdy człowiek rozsądny mógłby zawołać:
I wszyscy za granicę jedźmy na lat parę,
Zbierajmy to co dobre, czy nowe, czy stare;
A potem, gdy wrócimy, każdy z was mi przyzna,
Że miłe cudze kraje, lecz milsza ojczyzna!
To też nie w Zdzisławie upatrywać należy typu narodowego komedyi, — ani także w Astolfie, gdyż ich poeta wystawić chciał raczej jako ludzi naginających się w całkiem sprzecznych kierunkach ku jednej myśli komicznie swojskiej: — prawdziwie polskim Gallomanem jest Radost, trzpiotający się w naśladownictwie, niezgodnem ani ze stanem jego, ani z wiekiem, ani z wychowaniem, ani wreszcie z dotychczasowem usposobieniem, które się niekiedy w nim pomimowolnie odzywa:
Wynika ztąd, że właściwym reprezentantem rozumnego korzystania z cudów obcej nauki, ukształcenia, przemysłu, jest w komedyi Fredry ten właśnie, który się niemi najmniej popisuje. Charakter jego ogólnie jest ludzki, a jakkolwiek lgnący gorąco do swojej narodowości, stoi nią przecież na podstawie szerszej nad ściśle narodową ciasnotę, Zdzisław, człowiek rozsądny, sciens bonum et malum, byłby równie wybornym Hiszpanem, Niemcem czy Włochem, nie zmieniając ani na włos swoich zasad. Tak samo jak on, każdy człowiek rozsądny mógłby zawołać:
I wszyscy za granicę jedźmy na lat parę,
Zbierajmy to co dobre, czy nowe, czy stare;
A potem, gdy wrócimy, każdy z was mi przyzna,
Że miłe cudze kraje, lecz milsza ojczyzna!
To też nie w Zdzisławie upatrywać należy typu narodowego komedyi, — ani także w Astolfie, gdyż ich poeta wystawić chciał raczej jako ludzi naginających się w całkiem sprzecznych kierunkach ku jednej myśli komicznie swojskiej: — prawdziwie polskim Gallomanem jest Radost, trzpiotający się w naśladownictwie, niezgodnem ani ze stanem jego, ani z wiekiem, ani z wychowaniem, ani wreszcie z dotychczasowem usposobieniem, które się niekiedy w nim pomimowolnie odzywa:


