Aleksander Fredro : szkic biograficzno-literacki - strona 17
wych postaci, których nazwiska nawet dochodziły przysłowiowego znaczenia, gotowiśmy na chwilę przypuścić, że istotnie Warszawie w owej epoce wzoru na Geldhaba nie stało. Byłożby to dostatecznym powodem do odrzucenia komedyi, której podstawą jest właśnie charakter ściśle z naturą ludzką zrośnięty, i który, w kształtach tylko zmodyfikowanych skutkiem koniecznych zmian tła i sceneryi, ale niewątpliwie tak samo, jak Skąpiec, Marnotrawca i inni, jednym z najpierwszych bywa wyników spółeczeństwa uorganizowanego na pojęciach własności? Dodajmy jeszcze, że świeżo przebyte czasy wojenne bardziej od innych" sprzyjać mogły rozrostowi i krzewieniu się tych pasożytów towarzystwa ludzkiego, — że Fredro, który po powrocie z obozu przyglądał się z młodzieńczą, naiwną ciekawością wszystkim wyskokom społecznym, w tym obozie nieznanym, nie mógł nie pochwycić od razu właściwości jakiego spekulanta, który np. dostawami żywności, amunicyi, odzieży, zręcznie znaczną część przeznaczonych na armię milionów skierować umiał do swojej kieszeni. Otóż ze wszystkich arystokracyi, jedna pieniężna tę ma przynajmniej przed innemi zaletę, że w duchu czuje własną swą nicość, i że wszelkiemi zwykle siłami dąży do tego, iżby się udrapować jeszcze szatami innych arystokracyj, głównie rodowej (bo samo już powodzenie wątpić jej nie pozwala, że do umysłowej, do arystokracyi rozumu i tak już należy). Takim właśnie arystokratą pieniężnym jest Geldhab; —


