Album włoskie - strona 96
DWAJ NIEWIDOMI.
W pięknej Florcncyi, przy tym kościele,
Co mu się dziwią wieków tak wiele,
Przy tym z marmuru stawianym cudzie,
Na białych głazach, deszczem obmytych,
Siadło dwóch ludzi biednie okrytych,
Ubodzy ludzie.
Po prawej stronie małe pacholę,
Od urodzenia ciemne niebożę,
Co nie narzeka na swą niedolę,
Tylko że biedny widzieć niemoże.
I ta dziecina na głazu płycie
Tak też do siebie samego kwili:
Na tym kamieniu przesiedzę życie,
I zawsze ciemny jako w tej chwili.
Słyszę tam konie lecą z tej strony,
Lecz ja nie ujrzę wózek ciągniony.
W pięknej Florcncyi, przy tym kościele,
Co mu się dziwią wieków tak wiele,
Przy tym z marmuru stawianym cudzie,
Na białych głazach, deszczem obmytych,
Siadło dwóch ludzi biednie okrytych,
Ubodzy ludzie.
Po prawej stronie małe pacholę,
Od urodzenia ciemne niebożę,
Co nie narzeka na swą niedolę,
Tylko że biedny widzieć niemoże.
I ta dziecina na głazu płycie
Tak też do siebie samego kwili:
Na tym kamieniu przesiedzę życie,
I zawsze ciemny jako w tej chwili.
Słyszę tam konie lecą z tej strony,
Lecz ja nie ujrzę wózek ciągniony.


