www.netmag.com.pl

Album włoskie - strona 82
Wiatr zerwał szmat płótna zwieszony,
Hej! lecisz z nim w morską dal siną,
Gdzie piorun przebłysnął czerwony
Nad całą wzburzoną głębiną.
— Nam, cośmy już żyli na świecie,
To nie żal się w fale zanurzyć,
Lecz dziecię to twoje, ach dziecię!
Co jeszcze niemogło nic użyć. —
A chłopiec jak z bronzu odlany,
Gdy niebo wciąż gniewnie się chmurzy,.
Wraz rzuca się z łódki w bałwany:
Wam życie w spokoju, mnie w burzy;.
Wesoło po fali burzliwej
Wykreśla za sobą pian szlaki,
I wały spienione za grzywy
Porywa Neptuna rumaki.
I kiedy straszliwe nas fale
I wicher po morzu unaszał,
Stał chłopiec bronzowy na skale,
A uśmiech mu usta okraszał. —
I piersi wydęte się lśniły,
I ręce prężyły się w chmury,
I rzucił się z całej znów siły,
W już cichsze rozlane lazury...