Album włoskie - strona 75
Gruzy, co się sępią ram,
Od ruiny do ruiny
Wjeżdżam w mury miejskich bram.
Pusta była ta mieścina;
Jeden Bachus, bożek wina
Swą rozciągał nad nią władzę,
Girlandami piął się bluszcz,
Kędy okiem poprowadzę,
Wszędy cienie rzymskich puszcz.
Pod bramami, gdzie Madonna,
Wiązka kwiatów leży wonna!
Jeszcze pełna rosy świeżej,
Piękna ziemia, dobry lud;
Kto niewierzy — tu uwierzy
W cuda serca, w ziemi cud.
Och! zapewne piękna była,
Co ten wonny wianek wiła.
I tak myśląc do gospody
Obrociłem zwolna krok,
Aż dziewczyna, cud urody,
Olśniła mi blaskiem wzrok.
Od ruiny do ruiny
Wjeżdżam w mury miejskich bram.
Pusta była ta mieścina;
Jeden Bachus, bożek wina
Swą rozciągał nad nią władzę,
Girlandami piął się bluszcz,
Kędy okiem poprowadzę,
Wszędy cienie rzymskich puszcz.
Pod bramami, gdzie Madonna,
Wiązka kwiatów leży wonna!
Jeszcze pełna rosy świeżej,
Piękna ziemia, dobry lud;
Kto niewierzy — tu uwierzy
W cuda serca, w ziemi cud.
Och! zapewne piękna była,
Co ten wonny wianek wiła.
I tak myśląc do gospody
Obrociłem zwolna krok,
Aż dziewczyna, cud urody,
Olśniła mi blaskiem wzrok.


