Album włoskie - strona 72
ROZBÓJNIK.
Przedemną leży czarna jej zasłona,
Na tej zasłonie plama krwi czerwona;
Zdradliwe serce dawno bić przestało,
Lecz zemście mojej za mało, za mało.
Gdybym mógł z grobu wywlec piękne zwłoki,
Nowybym strumień rozlał krwi szeroki.
Poznałem zdradę, i jak wiatr szalony,
Gdzie szła ich droga, zabiegłem z tej strony.
Nędznik wybladły padł przedemną z trwogi;
Jam go odtrącił jednem pchnięciem nogi,
I wściekły zemstą ku pięknemu ciału
Zwróciłem zimne ostrze puginału.
Prędzej ubłaga piorun, że nie spadnie,
Niż rękę, którą namiętność owładnie.
Krzyk jej daremnie wypadł z piersi białej,
Cyprysy jedne nad nią się zachwiały.
Przedemną leży czarna jej zasłona,
Na tej zasłonie plama krwi czerwona;
Zdradliwe serce dawno bić przestało,
Lecz zemście mojej za mało, za mało.
Gdybym mógł z grobu wywlec piękne zwłoki,
Nowybym strumień rozlał krwi szeroki.
Poznałem zdradę, i jak wiatr szalony,
Gdzie szła ich droga, zabiegłem z tej strony.
Nędznik wybladły padł przedemną z trwogi;
Jam go odtrącił jednem pchnięciem nogi,
I wściekły zemstą ku pięknemu ciału
Zwróciłem zimne ostrze puginału.
Prędzej ubłaga piorun, że nie spadnie,
Niż rękę, którą namiętność owładnie.
Krzyk jej daremnie wypadł z piersi białej,
Cyprysy jedne nad nią się zachwiały.


