Album włoskie - strona 169
Step zadymiony morskim tumanem,
Chmury kotłują się, kłócą,
I fale szumią w polu zawianem,
Zanim do morza się rzucą.
Za mną tam straszne skielety Romy,
Przy mnie świątynia się bieli,
W górach miasteczek dalekie domy,
I grób Cecyli Metelli.
Katakumb ciemne ciągną się lochy,
Nad nimi osty się jeżą,
Pogańskie prochy, chrześciańskie prochy,
We zgodzie nicości leżą.
Nad wszystkiem cisza grobów zalega,
Którą przerywa wiatr wzgórzy;
Nad polem próżno sokół wybiega,
Augur przyszłości nie wróży.
Z umarłej pychv, mocy, świętości,
Polny się wicher najgrawa,
I śpiewa białe wzruszając kości:
Gdzie wasza wielkość i sława ?
A niebo milczy błękitną głębią,
Pustynia martwa i głucha,
I mgły stepowe co tak wskróś ziębią,
Jak świat dzisiejszy bez ducha.
Chmury kotłują się, kłócą,
I fale szumią w polu zawianem,
Zanim do morza się rzucą.
Za mną tam straszne skielety Romy,
Przy mnie świątynia się bieli,
W górach miasteczek dalekie domy,
I grób Cecyli Metelli.
Katakumb ciemne ciągną się lochy,
Nad nimi osty się jeżą,
Pogańskie prochy, chrześciańskie prochy,
We zgodzie nicości leżą.
Nad wszystkiem cisza grobów zalega,
Którą przerywa wiatr wzgórzy;
Nad polem próżno sokół wybiega,
Augur przyszłości nie wróży.
Z umarłej pychv, mocy, świętości,
Polny się wicher najgrawa,
I śpiewa białe wzruszając kości:
Gdzie wasza wielkość i sława ?
A niebo milczy błękitną głębią,
Pustynia martwa i głucha,
I mgły stepowe co tak wskróś ziębią,
Jak świat dzisiejszy bez ducha.

