www.netmag.com.pl

Album wileńskie J. K. Wilczyńskiego, obywatela powiatu wiłkomierskiego - strona 13
techniczna, znajomość wszystkich warunków sztuki, odznacza paryskich litografów.
Wszędzie czujemy powietrze, plany odcechowują się tonami właściwemi, światła i cienie rozdzielone-zręcznie i pełne efleklu. Moglibyśmy tylko żądać w figurach tych krajobrazów wszystkich, czegoś bardziej krajowego, naszego; wiele z nich bowiem, nawet te które miały być nasze, zbyt są wymuszone, za mało mają prostoty, elles posent trop. Victor Adam niechby się wyrzekł swoich wytwornych jeźdzców, przypominających gentlemanów Jockey-Clubii, i ślicznemi końmi zaprzężonych karet i koczów, jakich u nas mało. Na ich miejscu wolelibyśmy naszę furę siana, lub żydowską budę lub litewską kałamaszkę z zaściankowym szlachcicem.
Wspaniała
Katedra Wileńska, jest siódmym z rzędu widokiem Album naszego wydawcy; znali ją obcy zlitogralij dawniejszych niewysmienitych, i z małego sztyszku podobno Ligbera (z rysunku Rustema). Tu ona ukazuje się nam w całej swej wspaniałości, z całą pożyczaną wprawdzie klassyczna swą prostotą i charakterem majestatycznym, jaki ma niewątpliwie. Devoy, jak inni użyci przez wydawcę rysownicy, wykonał ten widok wybornie, nawet ligurki użyte do ożywienia pierwszego planu, mają charakter miejscowy. Lecz jednym z najpiękniejszych, jest niewątpliwie wnętrze kościoła Pana Jezusa na Antokolu, rysowane na kamieniu przez tegoż artystę. Tu często trudne dla innych mniej wprawnych zagadnienie, połączenia effektu ogólnego z wykończeniem szczegółów, rozwiązane zostało zwycięzko. Każda drobnostka, ozdóbka, gzemsik, gipsatura, są jak Francuzi mówią, d'unrendu merveilleux. Nic tu nie ma poświęconego, nic zaćmionego umyślnie dla ogólnego eflektu, nic na chybi tralił zakreślonego: rzecz osobno wzięła