www.netmag.com.pl

Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 9
przyznawał pierwszorzędny talent kolorystyczny. Pilotti ten rutynowany reżyser, który w danym razie mógłby zastąpić Chronegka w teatrze meiningeńskim, malował porządnie swoje piąte akty z dramatów historycznych, a obok niego, w sąsiedniej sali, uczniowie Dieza, w wielkich kapeluszach, na wpół pijani piwem, szukali tonu w strzępach i plamach koloru, nie troszcząc się o formę. Dalej Makart, ze swoim charakterem Wenecjanina zdenerwowanego cywilizacją XIX wieku, porywał swoim szykiem w rysowaniu ogólnych kształtów ciała kobiecego i powierzchowną barwnością mieniących się, przełamanych tonów, a Franciszek Adam, ten jedyny batalista, jakiego Niemcy posiadają, brał wzory z natury i urządzał je w swoich obrazach, jak mu sie podobało, bez uwzględnienia praw naturalnych oświetlenia i harmonii barw.
Początkowe szkoły rysunkowe i techniczne, prowadzone bądź to przez starych rutynistów z epoki Ludwika I, którym nowy kierunek zabił ćwieka w głowę, bądź też przez uczniów Pilottiego, którzy zajęci szukaniem barw miejscowych, nie zauważyli słońca i jego wpływu na harmonię kolorów — szły każda w inną stronę i pozwalały uczniom zaciągać się pod ten lub ów sztandar.
Wprawdzie Niemcy nie odznaczają się w sztuce zdolnością wynajdywania nowych torów, dzięki jednak wy-