www.netmag.com.pl

Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 64
są dla niego drobnymi tylko zmianami powierzchni i barwy, nieznacznymi przeobrażeniami przedmiotu, który ujęty w granice ramy, stanowi całość. Jeżeli chciał przedstawić na płótnie Wiosną, Noc, Alarm w obozie czy Polowanie par force, to widz nigdy nie unosił się nad jakimś wyjątkowo udanym drobiazgiem, lecz od razu doznawał wrażenia wiosny, nocy, sceny obozowej lub myśliwskiej, jakkolwiek wszystkie szczegóły, aż do najdrobniejszych płaszczyzn w tle krajobrazu, aż do najobojętniejszych plamek koloru na ostatnim planie, były z całą wytwornością i starannością wyrysowane i namalowane. Widać to nie tylko w jego utworach skończonych, ale nawet w zwyczajnych studiach lub prostych szkicach. Jeżeli przedmiotem obrazu ma być ułan siedzący na koniu, berajter kłusujący po piasku lub oddział kawalerii atakującej nieprzyjaciela, to widz najpierw zauważy, że ułan siedzi, że berajter jedzie, że kawaleria atakuje, a potem dopiero spostrzeże delikatne szczegóły w głowach, nogach, a nawet twarzach, które jakkolwiek mało co większe od szpilki łebków, mają swój typ, charakter, wyraz. Ta umiejętność czy zdolność komponowania na całość, na wrażenie ogólne, z zachowaniem jednak subtelności w kończeniu szczegółów wchodzących w ramy przedmiotu jest jednym z najbardziej charakterystycznych jego rysów. Dzięki tej zdolności mógł on wywoływać wrażenie prawdy tam nawet, gdzie prawda zależną jest w zupełności od subiektywnego zabarwienia oka, które na nią patrzy.