www.netmag.com.pl

Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 56
się zbierać na deszcz lub na burzę. Maks Gierymski tymczasem ani utożsamiał się z naturą, ani roztapiał się w niej, ani też nie uważał jej jedynie za środek do wyrażenia swego uczucia. Przypatrując się pilnie jego obrazom łatwo przyjść do przekonania, że nigdy wobec niej nie wychodził z roli obserwatora, który stara się widzieć i przedstawić rzecz, scenę i tło, o ile można obiektywnie, bez nacisku na pewną stronę lub pewien charakter natury, bez dociągania jej wyrazu do wyrazu jakiejś dążności lub swoich subiektywnych uczuć. Pomimo to jednak jest on zawsze sobą, nie naciąga wszystkich przejawów natury do swojej maniery, lecz wybiera wniej te formy tylko, które odpowiadają jego usposobieniu i jego upodobaniom, co stanowi różnicę bardzo ważną. W jego obrazach nie ma ani umyślnego szukania wyraźnych przeciwieństw, ani pesymistycznego podkreślania jakiegoś rozbratu między człowiekiem a naturą, jest tylko nadzwyczajna jasność w patrzeniu na świat zewnętrzny. Obrazy Maksa Gierymskiego przedstawiają motywy z natury widzianej z daleka, bez udziału widza w tym, co się tam dzieje. Przypatruje się on jakiejś scenie Pochodowi Kozaków, Pojedynkowi Tarły z Poniatoivskim, Ulicy w małym mieście, Alarmowi w obozie, lecz nie idzie na wyprawę z Kozakami, nie pojedynkuje się, nie wlecze się po błocie, nie ładuje drzewa na wóz, nie przypopręża co tchu siodeł, nie wskakuje na koń, nie idzie bić się i nie bije się. Jest to stanowisko obserwatora z przypadku, który w pamięci zatrzymuje to tylko i tyle, co w jednym przelotnym spojrzeniu objąć można. Słowem, jeżeli ujmiemy w stałą, niezmienną formę obraz z natury widziany przypadkiem, prawie od jednego rzutu oka, lecz w całości, to będziemy mieli obraz Maksa Gierym-