Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 43
mu, kiedy sam z sobą jestem, jest mi najweselej. Gram na fortepianie lub czytam książki, ale czy to wystarcza, gdy się ma dwadzieścia siedem lat życia? Boże, czemu ja innym nie urodziłem się człowiekiem? czemu przeżywszy tak mato tak wielki przesyt mam życia?... Dawniej, aby ocalić siebie, chciałem się żenić; dziś, ponieważ nie ożenię się już pewnie, zamierzam podróżować.
Widząc jednak zupełną nicość tego zamiaru, który powstał w jego głowie całkiem poza potrzebą temperamentu, dodaje zaraz:
«Pojadę może na Kaukaz, do Krymu lub do Azji Mniejszej, choć nie mam żadnej ochoty. Bo naprawdę, co ja tam zobaczę ciekawego? co mnie tam odświeżyć by mogło?»
Każdy człowiek lubi w naturze to tylko, co odpowiada jego usposobieniu. Dusza przejęta na wskroś uczuciem smutku nie mogła się rwać do barwności Wschodu, do blasków oślepiających słońca, do życia fermentującego w skwarze namiętności.
«Żyjąc zawsze więcej spostrzeżeniami skierowanymi na wewnątrz siebie niż na to, co mnie otacza — pisze w innym liście — widzę dokoła siebie to tylko, co moją duszę uderza, rozwesela, unosi. Stąd wiem, że gdy słońce świeci,, to cudnie błyszczą liście bukszpanów i laurów; piękny jest potok, gdy szumi po kamieniach, co tworzą niby progi, niby małe wodospady z przezroczystymi i błyszczącymi kroplami brylantowymi. Wiem też, że topole wysmukłe, gnące się od wiatru, żałosną postacią wzruszają mi serce: głuchy, posępny szum ich gałęzi jest dla mnie wymowną muzyką smutku, która często, gdy mam serce przepełnione, łzy mi z oczu wyciska.»
Dodać przy tym potrzeba, że Maks Gierymski nieraz,
Widząc jednak zupełną nicość tego zamiaru, który powstał w jego głowie całkiem poza potrzebą temperamentu, dodaje zaraz:
«Pojadę może na Kaukaz, do Krymu lub do Azji Mniejszej, choć nie mam żadnej ochoty. Bo naprawdę, co ja tam zobaczę ciekawego? co mnie tam odświeżyć by mogło?»
Każdy człowiek lubi w naturze to tylko, co odpowiada jego usposobieniu. Dusza przejęta na wskroś uczuciem smutku nie mogła się rwać do barwności Wschodu, do blasków oślepiających słońca, do życia fermentującego w skwarze namiętności.
«Żyjąc zawsze więcej spostrzeżeniami skierowanymi na wewnątrz siebie niż na to, co mnie otacza — pisze w innym liście — widzę dokoła siebie to tylko, co moją duszę uderza, rozwesela, unosi. Stąd wiem, że gdy słońce świeci,, to cudnie błyszczą liście bukszpanów i laurów; piękny jest potok, gdy szumi po kamieniach, co tworzą niby progi, niby małe wodospady z przezroczystymi i błyszczącymi kroplami brylantowymi. Wiem też, że topole wysmukłe, gnące się od wiatru, żałosną postacią wzruszają mi serce: głuchy, posępny szum ich gałęzi jest dla mnie wymowną muzyką smutku, która często, gdy mam serce przepełnione, łzy mi z oczu wyciska.»
Dodać przy tym potrzeba, że Maks Gierymski nieraz,


