Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 28
jest tym, którzy płaczą.» Maks Gierymski wyilustrował tylko myśl artysty-pisarza, któremu pokrewny był usposobieniem i duchem, ale wyilustrował ją obrazem stosunków swego kraju. Wszędzie bowiem, gdzie tylko kroki swe zwrócił, widział Polskę swego czasu; albo z niej porównania czerpał, albo też do niej je stosował. Jest to jeszcze raz ten charakterystyczny rys «owej warstwy odrębnej, która łącząc w sobie indywidualne znamiona polskości z pewnymi cechami cywilizacji Zachodu, różniła się zasadniczo tak dobrze od szlachty, zasklepionej w tradycji, jak i od warstwy
www.nowakadventure.com
Poddąbie
całkiem nowej dzisiejszego miasta, pociągniętego żydowsko-kosmopolitycznym werniksem.
«Idąc ścieżką w kierunku Untermais — pisze on w swoim dzienniku — zobaczyłem Chrystusa umieszczonego w jakiejś budce okratowanej. Z początku zdawało mi się, że to figura jak każda inna, jak te, które zwykle spotyka się przy drogach w Tyrolu i południowych Niemczech, tak bardzo katolickich. Tymczasem, kiedym się zbliżył, uderzył mnie wyraz tej postaci: Chrystus w czerwonym płaszczu, z głową w cierniowy wieniec ubraną, z rękami związanymi — trzyma w jednej z nich trzcinę wodną. Wszystko tak niby, jak zwykle malują lub rzeźbią. Wiejski rzeźbiarz jednak w ruch głowy, zwiśniętej wśród ramion, i w rysy samej twarzy włożył coś z prawdziwego znękania pojmowanego zupełnie po ludzku. Jezus oprócz płaszcza nic nie ma na sobie: ręce i nogi gołe, a pierś w części odkryta. Zda się, że mu zimno być musi, że drży stojąc od tak dawna tu, gdzie wiatry dmą, gdzie deszcze nierzadko padają. Jest zbity, zmordowany, a korona kolczasta głowę mu gniecie.»
«Patrząc — dodaje niżej — na ten wymowny utwór wyobraźni ludu, opartej na wierze naiwnej, pomyślałem:
Darmowa reklama:
Eventy firmowe
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Eventy firmowe - licza się najlepsi.www.nowakadventure.com
Poddąbie
«Idąc ścieżką w kierunku Untermais — pisze on w swoim dzienniku — zobaczyłem Chrystusa umieszczonego w jakiejś budce okratowanej. Z początku zdawało mi się, że to figura jak każda inna, jak te, które zwykle spotyka się przy drogach w Tyrolu i południowych Niemczech, tak bardzo katolickich. Tymczasem, kiedym się zbliżył, uderzył mnie wyraz tej postaci: Chrystus w czerwonym płaszczu, z głową w cierniowy wieniec ubraną, z rękami związanymi — trzyma w jednej z nich trzcinę wodną. Wszystko tak niby, jak zwykle malują lub rzeźbią. Wiejski rzeźbiarz jednak w ruch głowy, zwiśniętej wśród ramion, i w rysy samej twarzy włożył coś z prawdziwego znękania pojmowanego zupełnie po ludzku. Jezus oprócz płaszcza nic nie ma na sobie: ręce i nogi gołe, a pierś w części odkryta. Zda się, że mu zimno być musi, że drży stojąc od tak dawna tu, gdzie wiatry dmą, gdzie deszcze nierzadko padają. Jest zbity, zmordowany, a korona kolczasta głowę mu gniecie.»
«Patrząc — dodaje niżej — na ten wymowny utwór wyobraźni ludu, opartej na wierze naiwnej, pomyślałem:
Oznaczenia: Eventy firmowe


