www.netmag.com.pl

Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 22
niz wszystkich razem artystów polskich, choćby najbardziej indywidualnych.
«Jak Boga kocham, ten Matejko to nie malarz» — mówił Maks po zjawieniu się pierwszych obrazów krakowskiego mistrza i ucząc się pod kierunkiem Hadziewicza, komponował dalej w myśli jasne, linijne kartony.
Szpital Ujazdowski, z okien którego rozciÄ…ga siÄ™ widok szeroki na Å?azienki, byÅ‚ dla nich rodzajem obserwatorium malarskiego. Tu nauczyli siÄ™ patrzeć, myÅ›leć i czuć. Ojciec, o ile tylko szczupÅ‚a pensja urzÄ™dnika administracyjnego przy szpitalu pozwalaÅ‚a na to,
Darmowa reklama:

Płyty elewacyjne

Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Płyty elewacyjne - licza się najlepsi.
www.pozbruk.pl

Drzwi Antywlamaniowe

urządzał kwartety, w których brały udział znakomitości ówczesne: Szabliński, Baranowski, Auger i czasem nawet sam Dobrzyński. Maks Gierymski miał zostać fortepianistą. Toteż wielka była radość w domu, kiedy młody uczeń gimnazjum, który każdą lekcję fortepianu oblewał łzami, wystąpił po raz pierwszy z jakimś kwartetem fortepianowym w gronie tych wielkości, przez pół dziś zapomnianych, i zasłużył sobie na ich pochwałę, na pochwałę bezinteresowną, bo po serdelkach i piwie. O Aleksandrze, jako o młodszym, nie myślano wcale. Ten miał się wyrobić o własnych siłach.
Malarstwo było źle widziane w domu. Ojciec krzywo patrzył na zachcianki malarskie obydwóch synów. Pomimo to Maks uczęszczał do szkoły rysunkowej, gdzie uczył się pod kierunkiem Hadziewicza, Aleksander zaś na lekcjach w gimnazjum rysował całymi godzinami pod ławką, zachwycając kolegów talentem, a zrażając do siebie nauczycieli brakiem pilności w naukach. Obydwaj zdradzali talent niezwykły od najpierwszych lat; urodzili się malarzami, którym własny temperament miał rozświecać drogę wśród manowców artystycznego terminator-
Oznaczenia: Płyty elewacyjne