Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 14
nich wcale — i to jest jednym z charakterystycznych rysów ich twórczości.
Pewne znamiona polskiej sztuki zaczęły się już były podówczas różniczkować. Dziś pod wpływem wystaw międzynarodowych, które na zachowanie w czystości bezwzględnej jakichś cech odrębnych nie pozwalają w ogóle, znamiona te stały się mniej wyraźne; wtedy jednak stanowiły one istotę polskiej sztuki.
W Warszawie Kossak, Kostrzewski i Gerson przedstawiali kilka typów, kilka różnej wartości talentów, kilka odcieni kierunków artystycznych. Z Krakowa przychodziły obrazy Matejki, nacechowane znamieniem tak silnej indywidualności, że niezależnie od swej treści, która naród porywała za serce, narzucały się całemu pokoleniu młodszych malarzy. Fotografie z rysunków Grottgera przechodziły z rąk do rąk, a pisma ilustrowane popularyzowały imię Brandta, którego widać już było w Monachium.
Jednym z tych, którzy najwięcej wpłynęli na młodsze pokolenie naszych malarzy, był Kossak.
Każdy, kto tylko wyrósł na wsi, gdzie przechowało się jeszcze tyle pierwiastków bytu dawnej szlachty, rozczytywał się w Polu i Kaczkowskim i znajdował w rysunkach Kossaka gotową ilustrację, gotową formę wyrażającą to życie zupełnie. Pol i Kossak są to bliźnięta. Tężyzna, zawadiactwo, impozycja, zarzucanie wylotów, ujmowanie się pod bok, podkręcanie wąsów, przeświadczenie o swej sile i wyższości wrodzonej, pewna kokieteria zawsze i na każdym kroku ujawniająca się na zewnątrz i prawdę mówiąc, pewien cyrkowy szyk — oto główniejsze, a wspólne
Pewne znamiona polskiej sztuki zaczęły się już były podówczas różniczkować. Dziś pod wpływem wystaw międzynarodowych, które na zachowanie w czystości bezwzględnej jakichś cech odrębnych nie pozwalają w ogóle, znamiona te stały się mniej wyraźne; wtedy jednak stanowiły one istotę polskiej sztuki.
W Warszawie Kossak, Kostrzewski i Gerson przedstawiali kilka typów, kilka różnej wartości talentów, kilka odcieni kierunków artystycznych. Z Krakowa przychodziły obrazy Matejki, nacechowane znamieniem tak silnej indywidualności, że niezależnie od swej treści, która naród porywała za serce, narzucały się całemu pokoleniu młodszych malarzy. Fotografie z rysunków Grottgera przechodziły z rąk do rąk, a pisma ilustrowane popularyzowały imię Brandta, którego widać już było w Monachium.
Jednym z tych, którzy najwięcej wpłynęli na młodsze pokolenie naszych malarzy, był Kossak.
Każdy, kto tylko wyrósł na wsi, gdzie przechowało się jeszcze tyle pierwiastków bytu dawnej szlachty, rozczytywał się w Polu i Kaczkowskim i znajdował w rysunkach Kossaka gotową ilustrację, gotową formę wyrażającą to życie zupełnie. Pol i Kossak są to bliźnięta. Tężyzna, zawadiactwo, impozycja, zarzucanie wylotów, ujmowanie się pod bok, podkręcanie wąsów, przeświadczenie o swej sile i wyższości wrodzonej, pewna kokieteria zawsze i na każdym kroku ujawniająca się na zewnątrz i prawdę mówiąc, pewien cyrkowy szyk — oto główniejsze, a wspólne


