Album Maksa i Aleksandra Gierymskich - strona 11
cownie poza wpływem akademii i uprawiać na własną rękę sztukę, jaką i jak się im podobało.
Niezależność bytu umożebniała niezależność uczuć i myśli.
Tym sposobem po burzliwych latach bezowocnej walki o dogmaty estetyczne (1830—1860) nastał czas wzajemnej tolerancji i wzajemnego popierania się. Wszystkie większe lub mniejsze kościółki parafialne zostające pod wezwaniem jakiegoś specjalnego patrona, który potępiał lub rozgrzeszał, ustąpiły jednej wielkiej świątyni sztuki stojącej otworem dla artystów wszelkich wyznań, wszelkich narodowości i temperamentów, z warunkiem, aby ci przed jej progiem wylegitymowali się ze swojego talentu prawdziwego i odrębnego.
Bracia Gierymscy na taką właśnie szczęśliwą epokę trafili i to im pozwoliło znaleźć dla siebie za granicą miejsce od razu, bez walki z niechęciami stronniczymi i zaściankowymi, bez kompromisu z własnym sumieniem artystycznym, bez poddawania się naporowi szkoły urzędowej. Kiedy w 1867 roku Maksymilian Gierymski wyjeżdżał do Monachium, ideałem dlań w malarstwie był Kaulbach. Młodszy jego brat, Aleksander, przybywszy za granicę w parę lat później, chciał iść śladami Overbecka. Dwaj najznakomitsi zatem koloryści marzyli w zaraniu swego artystycznego życia o poprawności rysunku ogólnikowego, o sztuce schematycznie idealnej, teoretycznie wzniosłej
i szerokiej, a w gruncie rzeczy naciągniętej tylko i połowicznej.
Jest to zjawisko, zwykłe. Indywidualność artysty zarysowuje się równocześnie z chwilą formułowania się cha-
Niezależność bytu umożebniała niezależność uczuć i myśli.
Tym sposobem po burzliwych latach bezowocnej walki o dogmaty estetyczne (1830—1860) nastał czas wzajemnej tolerancji i wzajemnego popierania się. Wszystkie większe lub mniejsze kościółki parafialne zostające pod wezwaniem jakiegoś specjalnego patrona, który potępiał lub rozgrzeszał, ustąpiły jednej wielkiej świątyni sztuki stojącej otworem dla artystów wszelkich wyznań, wszelkich narodowości i temperamentów, z warunkiem, aby ci przed jej progiem wylegitymowali się ze swojego talentu prawdziwego i odrębnego.
Bracia Gierymscy na taką właśnie szczęśliwą epokę trafili i to im pozwoliło znaleźć dla siebie za granicą miejsce od razu, bez walki z niechęciami stronniczymi i zaściankowymi, bez kompromisu z własnym sumieniem artystycznym, bez poddawania się naporowi szkoły urzędowej. Kiedy w 1867 roku Maksymilian Gierymski wyjeżdżał do Monachium, ideałem dlań w malarstwie był Kaulbach. Młodszy jego brat, Aleksander, przybywszy za granicę w parę lat później, chciał iść śladami Overbecka. Dwaj najznakomitsi zatem koloryści marzyli w zaraniu swego artystycznego życia o poprawności rysunku ogólnikowego, o sztuce schematycznie idealnej, teoretycznie wzniosłej
i szerokiej, a w gruncie rzeczy naciągniętej tylko i połowicznej.
Jest to zjawisko, zwykłe. Indywidualność artysty zarysowuje się równocześnie z chwilą formułowania się cha-


