www.netmag.com.pl

Album fotograficzne. Cz. 2 - strona 62
ra. Papa Wielogłowski rad był, że ma czem kolumny Ogniska zapełniać, a Benjaminek rósł w sławę i poważanie u ludzi...
Przyjechał do Krakowa, sprawił sobie aksamitną kurtkę, laseczkę z kościaną gałką, papa Wielogłowski wziął chłopczyka w opiekę, wprawiał do pisania o uprawie chmielu i stosunku rzymskiej kurji do dworu austrjackiego i zrobił z niego współpracownika swego znakomitego pisma. Wprawdzie obawiano się trochę, żeby chłopak się w mieście nie zepsuł, ale jakoś dobre skłonności przeważały.
Karjera literacka szła jak z płatka; zaraz w pierwszych latach Benjaininek napisał — książkę o historji i ekonoraji politycznej, filozofji i kukurudzy, etyce i żniwiarkach, w ogóle o rzeczach, które łatwo czytać ale trudno pojąć, wszędzie jednak wiał duch pobożny, jak z kazania u księży Kapucynów.
Gdy Benjaminek dzieło napisał, pojechał na wojaż; na tym wojażu jednak poznał zaczarowaną księżniczkę. Księżniczka była piękna jak niebo — Benjamiuek zaczął pisać sonety, jego serce kształcie się zaczęło, zapomniał jednak fraka w domu... i ten frak stał się przyczyną jego powrotu do ojczyzny...