www.netmag.com.pl

Album fotograficzne. Cz. 2 - strona 50
p. dyrektor miał nakształt ekscelencji rodaka wiele „dobrych chęci", sprowadził z Warszawy znakomitego reżysera, który rzeczywiście postawił teatr krakowski przez jakiś czas na stopniu wiele obiecującego rozwoju. Reżyser umiał wykrzesać iskrę artystyczną z kilku zaniedbanych talentów, kochany Krakowek cieszył się swoim teatrem, zajmował się nim całem sercem, a począwszy od towarzystwa w „Krzysztoforach" aż do „Baranów" przez długi czas o niczem nie mówiono, jak tylko o przyszłości wyeskamotowanej sceny narodowej Afisz czerwony witano z radością— wszystko szło dobrze.
Każde wielkie dzieło wszakże już przy samym początku nosi zaród swego upadku. „Różowe djabełki", które wywołały wiele pożytecznych artystycznych refleksji w umyśle naszego hrabiego i stały się niezawodnie jedną z ważnych sprężyn dyrektorskiej karjery, zaczęły powoli podkopywać znaczenie wyeskamotowanej sceny narodowej. Nie wszyscy towarzysze hrabiego mieli tak zdrowy zmysł artystyczny, aby i w „różowych djabełkach" znaleść ziarno artystycznej prawdy; niektórzy uważali sztukę li tylko jako imitację natury i z chęcią radzi byli niektóre sceny z „różowych djabełków" odgrywać na