Album fotograficzne. Cz. 2 - strona 48
„co się zacinała," wysunęło się z ust literata zdanie godne figurować w fragmentach Lessinga. — Utile dulci— było wszystko razem, obok uwagi o jasnych włosach i niebieskiej kokardzie, znalazł się frazes o charakterystyce Marji Sztuart albo Don Karlosa. Hrabia udawał pojętnego , przysłuchiwał się niejednej artystycznej uwadze, a podczas gdy lord odwracał się od sceny i robił grymas sięgający od loży parterowej aż po drugie piętro, hrabia robił studja nad różnicą artystyczną „Floryny" od „Różowych djabełków" i zastanawiał się nad dziejowera posłannictwem francuzkiej komedji. Teatr i scena stała się dla hrabiego przyzwyczajeniem, najgłębszem duszy pragnieniem. Lecz w jaki sposób zaspokoić to pragnienie, w jaki sposób zróść się, że tak powiem, ze sceną? — Być autorem dramatycznym? — Nie! — to droga zanadto daleka, zresztą hrabia wierszy nie próbował pisać, a proza zdawała mu się odpowiednią tylko do pisania listów. — Wystąpić na scenie?— Nie! -- na to nie pozwalało hrabiemu stanowisko społeczne, dotychczasowy sposób życia, t. j. niezajmowania się niczem na serjo. — Zresztą i Dawison, zanim wystąpił, potrzebował pewnej rutyny — pewnych studjów.


