Album fotograficzne. Cz. 2 - strona 38
Naturalnie, że z Gazetą z Nowej ulicy Abelard w ścisłych zostawał stosunkach, był czas nawet gdzie chciał naraz zostać mowcą i dziennikarzem, ochota go jednak do dziennikarstwa odeszła skoro się przekonał, że dziennikarz pisze bezimiennie, że praca jego traci się w firmie dziennika, a skoro w ten sposób chce swoje incognito wyjawić, że niby się nie podpisuje a przecież nazwisko swe kładzie, to potem feilletoniści upatrują w tem śmieszność i jak komary kąszą bez ustanku. Abelard z czasem wiele skorzysta, skoro zacznie widzieć koło siebie ludzi, a nie na siebie tylko się będzie spoglądał; pod tym względem trzeba mu jeszcze wiele pracy nad sobą. W każdym razie wielkie zdolności i gorące serce gotują krajowi w nim jednego z dzielniejszych ludzi.


