www.netmag.com.pl

Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 47
tru w po-Franciszkańskim kościele. Smutna była ta restauracya! w ciągu której pod oderwaną podłogą ukazało się kilkanaście trumien, już to zamkniętych już otwartych, z resztkami zbutwiałych ludzkich kości, jak gdyby złowróżbna zapowiedź blizkich a nieszczęśliwych wojennych wypadków, mających zaciężyć fatalnie na losach polskiej sceny. Nie pomogło ani forsowne zasilanie repertuaru przekładami i oryginalnemi utworami {Spazmy modne), ani nowa jeszcze wystawna opera Martiniego Drzewo Dyanny, ani dyskretnie, pod osłoną bezimienności nadsyłane datki pieniężne na podtrzymanie upadającej antreprezy; publiczność przenosząca się w trwodze z miasta na wieś, topniała coraz bardziej, artyści, widząc niepowodzenie sceny, opuszczali swego przewodnika: w rezultacie ostatni rok przedsiębiorstwa przyniósł Bogusławskiemu 12, 000 zł. straty, wykazanej po obliczeniu się z wierzycielami, których należność dochodzącą do 30, 000 złotych udało się przedsiębiorcy zahypotekować na domach Bulli. Nie obyło się bez takich epizodów jak aresztowanie Bogusławkiemu rzeczy przez żyda za należność 200 zł. i dodanie do jego osoby straży, dopóki zaciągnięciem innego długu nie zaspokoił brodatego wierzyciela.
Wyjeżdżając na wezwanie Truskolaskiej do Warszawy, pozostawił piękne wspomnienie po sobie, szacunek i uwielbienie ogółu, nawet i cześć u cudzoziemców, nieskorych w oddawaniu słuszności naszym rodakom. Ówczesne pisma zagraniczne wychwalały go niezmiernie a jedno z nich Europaeisches Journal umieszcza kronikę teatru Bogusławskiego i opowiada z jaką on hojnością