Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 42
szy francuzki klasyczny repertuar, zaczynając od Meropy Woltera; ukazuje się również na afiszu Szkoła obmowy Sheridana, w operze zaś, przyswojony przez niego scenie polskiej Axur, król Ormus z udziałem krakowskich śpiewaków, a między nimi, słynnego później basisty Szczurowskiego.
Ostatnim uśmiechem pomyślności dla polskiej sceny przed wielkim pogromem kraju było przedstawienie sztuki Bogusławskiego z muzyką Stefaniego Krakowiacy i Górale. Po odegraniu z powodzeniem wielu oper włoskich przez polskich artystów, "nie pozostało już nic (pisze Bogusławski) coby włoskich śpiewaków żałować pozwalało. Ale brakowało jeszcze polskiej operze tego, co jest każdemu narodowi najdroższemu... narodowości. Przyszła mi myśl, wystawienia na scenę tych wesołych i rubasznych Krakowiaków, którzy śpiewając uprawiają ziemię, śpiewając biją się za nią."
Taka była geneza Krakowiaków — a jakie opera wywarła wrażenie, przekonać się można ze słów naocznego świadka, cudzoziemca. "W tej krytycznej chwili, opowiada Seume (cytowany przez Kraszewskiego), wystawienie sztuki p. t. Krakowiacy i Górale rozżarzyło jeszcze bardziej zapalone umysły; sztuka to narodowa, ma za przedmiot kłótnię krakowskich wieśniaków. Autor jej, Bogusławski, igrający z namiętnościami ludzkiemi jak z piłką, równie dobry patryota jak aktor, w sztuce, a bardziej w grze cały swój talent rozwinął. Jestto mięszanina dramatu, wodewilu i baletu nader zręcznie w jedną spojonych całość. Muzyka zapalająca, częścią z narodowych śpiewek, częścią z lepszych zagranicznych oper, bardzo zręcznie ułożona. Trzebaby
Ostatnim uśmiechem pomyślności dla polskiej sceny przed wielkim pogromem kraju było przedstawienie sztuki Bogusławskiego z muzyką Stefaniego Krakowiacy i Górale. Po odegraniu z powodzeniem wielu oper włoskich przez polskich artystów, "nie pozostało już nic (pisze Bogusławski) coby włoskich śpiewaków żałować pozwalało. Ale brakowało jeszcze polskiej operze tego, co jest każdemu narodowi najdroższemu... narodowości. Przyszła mi myśl, wystawienia na scenę tych wesołych i rubasznych Krakowiaków, którzy śpiewając uprawiają ziemię, śpiewając biją się za nią."
Taka była geneza Krakowiaków — a jakie opera wywarła wrażenie, przekonać się można ze słów naocznego świadka, cudzoziemca. "W tej krytycznej chwili, opowiada Seume (cytowany przez Kraszewskiego), wystawienie sztuki p. t. Krakowiacy i Górale rozżarzyło jeszcze bardziej zapalone umysły; sztuka to narodowa, ma za przedmiot kłótnię krakowskich wieśniaków. Autor jej, Bogusławski, igrający z namiętnościami ludzkiemi jak z piłką, równie dobry patryota jak aktor, w sztuce, a bardziej w grze cały swój talent rozwinął. Jestto mięszanina dramatu, wodewilu i baletu nader zręcznie w jedną spojonych całość. Muzyka zapalająca, częścią z narodowych śpiewek, częścią z lepszych zagranicznych oper, bardzo zręcznie ułożona. Trzebaby


