www.netmag.com.pl

Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 34
gust znajdował, a korzystając z prawa wchodzenia do króla bez meldowania, przedstawia mu wymownie opłakany los sceny ojczystej. Przemówienie skutkuje, król wydaje rozkaz udzielenia sceny polskim aktorom, którzy za cenę trzeciej części dochodów, oddawaną Włochom, grywają codzień na sejmie; dochody były nieszczególne, ale odżyła scena ojczysta przy pomocy skompletowanych, znów artystów.
Powtórna bytność na dubieńskich kontraktach (1785) lepsze już przynosi rezultaty, dzięki obszerności nowego teatru, który rozmiarami dwa razy warszawski przewyższał. Ztamtąd wracając przez Lublin, kompletuje Bogusławski operę kilku osobami z dawnego towarzystwa i do Warszawy jedzie z myślą utworzenia spółki pomiędzy artystami a z postanowieniem nie poddawania się odtąd obcym rządom.
Energicznemu temu przedsięwzięciu staje jednak znowu na przeszkodzie nieprzewidziany wypadek. Właściciel monopolu, Ryx, z którym jedynie porozumiewać się w tej sprawie można było, wplątany w głośną sprawę Ugriumowej o rzekomy spisek na życie księcia Adama Czartoryskiego, nie chciał w zamknięciu swojem, w klasztorze Paulińskim, z nikim się widywać. Już aktorowie rozjeżdżać się zamierzają na wszystkie strony, kiedy sztafeta od księcia Stanisława Poniatowskiego wzywa ich do Grodna. Uszczęśliwiony Bogusławski spieszy z całem prawie towarzystwem w najtęższe mrozy i jakąż znajduje niespodziankę? Oto książę dziwi się przybyciu dyrektora, zmieniwszy bowiem myśl pierwotną, wysłał drugą depeszę z ostrzeżeniem, że po-