www.netmag.com.pl

Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 269
Å?OKIETEK (surowo).
Ja
go bez wstydu zabiję rumieńca,
A waść mi tutaj nie gadaj kazania!
Gdy schwytam wójta, to oczy wykipię,
Lecz puszczę wolno o kiju żebraczym.
Tamten jest Niemiec. Ale to biskupie
Sadło, co trudem utyło wieśniaczym,
Wyrodek szląskiej ziemi i zakała
Narodu, miałby ujść mej mściwej dłoni?
Klnę się, że, gdyby moja macierz wstała
Z grobu, od śmierci już go nie uchroni.

FLORYAN.
Ha! niech się dzieje twa potężna wola.
Spełnię, co każesz.
Å?okietek.
Raz musi swawola
Być ukaraną. Poślij do więzienia
Dwu silnych ciurów. Biskup z uduszenia
Powinien umrzeć.

FLORYAN
(przerażony).
Mają go zadławić!

Å?OKIETEK
(sucho).
Tak, a po czynie tu do mnie się stawić,
By zdali sprawÄ™.