www.netmag.com.pl

Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 189
Kogóż mam sądzić bez śladu i świadka?
Gdzie szukać winy?

Å?OKIETEK.
Czyje oko pała
Ogniem namiętnym, a twarz jest zuchwała,
U kogo dyszą lubieżnością usta;
Gdzie gości zbytek, i mieszka rozpusta, —
Tam ty siÄ™ udaj, a znajdziesz ofiarÄ™,
Ręczę ci za to.

ALBERT.
Na me barki stare
Kładziesz przezemnie niespełnione grzechy.
Lecz je podźwignę, tej pełen pociechy,
Że mi to kiedyś książę wynagrodzi.
Spełnię, co każesz, panie.

Å?OKIETEK.
Tak siÄ™ godzi.
Na mą życzliwość wy czynem pracujcie,
Nie pustym dźwiękiem tylko. (Powstaje. )
Bywaj, wójcie!
(Albert oddaje głęboki ukłon i odchodzi. )
 
Å?OKIETEK
(sam).
Odszedł i udał źle pokorę, —dumny!
A przecież jest on szlachetny i prawy.