Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 169
DRAB III (wskazuje na drzwi od kaplicy).
Tam pewnie być musi,
W kościele nasze kryje się paniątko!
(Zagląda. )
A, no! trafiłem, niech mię djabeł zdusi.
Modli się, patrzcie!
DRAB II.
Prawda.
DRAB III.
Niewiniątko!
Drab II.
A jednak, druhy, rzecz to wielce podła, —
Od święconego ciągać ją obrazu.
DRAB I (do II-go).
Ty zbójeckiego nie osiągniesz godła.
Mężem nie byłeś dotąd ani razu.
DRAB II.
Takie to młode!
DRAB III.
Ba, zachciałeś, brachu,
Aby się biskup podkochywał w starej!
DRAB II.
Takie niewinne!
Tam pewnie być musi,
W kościele nasze kryje się paniątko!
(Zagląda. )
A, no! trafiłem, niech mię djabeł zdusi.
Modli się, patrzcie!
DRAB II.
Prawda.
DRAB III.
Niewiniątko!
Drab II.
A jednak, druhy, rzecz to wielce podła, —
Od święconego ciągać ją obrazu.
DRAB I (do II-go).
Ty zbójeckiego nie osiągniesz godła.
Mężem nie byłeś dotąd ani razu.
DRAB II.
Takie to młode!
DRAB III.
Ba, zachciałeś, brachu,
Aby się biskup podkochywał w starej!
DRAB II.
Takie niewinne!

