www.netmag.com.pl

Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 159
Jesteście, jakby wcielonym obrazem
Przyjaźni. Mili, witajcie, chłopacy!

BERNARD.
Nie jest ci taki on przyjaciel wierny,
Jakim był ongi. By rycerz pancerny,
Serce na złotej niósł naramiennicy.
Dzisiaj już inne wabią go mamidła,
Przeszłość umarła, a drużba mu zbrzydła.
Gdzieindziej ciÄ…gnie.

MAÅ?GOSIA.
Kędyż?

BERNARD.
Do spódnicy.

MAÅ?GOSIA (Å›miejÄ…c siÄ™).
Doprawdy, więc on pożąda kobiety?
Młodzieniec ogniem miłości się pali!
Ongi druh szczery, przyjaciel ze stali,
Dzisiaj afektem na głowę pobity,
Czuły kochanek!

BERNARD.
Tak, podwikarz ckliwy,
Który o słodkich wciąż pieszczotach marzy;
Podstępny wdzięków niewieścich myśliwy;
Ogień ma w żyłach, lubieże na twarzy,