www.netmag.com.pl

Albert, wójt krakowski : tragedya w 10-ciu obrazach wierszem, uwieńczona pierwszą nagrodą na konkursie imienia Wojciecha Bogusławskiego - strona 15
cej prócz dotkniętej dumy lub nawet zranionego poczucia słuszności, temu snać się musiały uparcie przed oczyma duszy widziane niedawno postacie fikcyjnych bohaterów, ten czuć musiał w sercu granie poetyckich instynktów, temu już w głowie świtała może myśl posługiwania się teatrem, jako tłomaczem wielu idei i uczuć, które potrzeba było rozpowszechniać.
Bądź co bądź, jeżeli błogosławić należy ze względu na losy polskiej sceny te lub owe pobudki które Bogusławskiego wydobyły z rycerskich szeregów, niema powodu skarżyć się na krótki czas spędzony w służbie wojskowej.
Dał on Bogusławskiemu jeden jeszcze przymiot, niezbędny dla kierownika teatru i dziś, a cóż dopiero wtedy, gdy wszystko trzeba było wydobyć z odmętu — sprężystość, dar utrzymania najniespokojniejszych, bo aktorskich żywiołów w karności i poszanowaniu.
Ten rys, kojarząc się z pewnem arystokratycznym znamieniem, z wrodzoną łagodnością w obcowaniu i z ogólnym jakimś pogodnym wyrazem, charakteryzuje od najmłodszych lat fizyognomię duchową Bogusławskiego, nacechowaną jednocześnie energią i giętkością, powagą silnych postanowień i darem wyzyskiwania najgorszych okoliczności na korzyść ukochanej idei.
Takim go przedstawił współczesny malarz, rzuciwszy na płótno głowę, w której wśród miękkich na pozór rysów, wśród delikatnych linij pociągłej twarzy, przypominających nieco kolorem oczów, konturem dużego spadzistego nosa, wreszcie wytwornym ust rysunkiem oblicze Stanisława Augusta, uderza jakaś nieprzeparta stanowczość; tak się rysuje jego portret mo-