www.netmag.com.pl

Aktorzy i aktorki - strona 70
felkowego bibosza z przedmieścia z kameryzowanym, pałkowatym nosem, z pijacką czkawką i szynkownianym tupetem. W tej znakomicie granej roli Pańczykowski, typowy w każdym akcencie mowy, w każdym ruchu, posunął się do krańców realizmu, imponując wyrazistością gry i prawdą artystyczną. Jako kapelan w "Damach i huzarach" (zamieniony przez cenzurę warszawską na lekarza) z powagą powtarzał swoje sakramentalne: "nie uchodzi!" za każdym razem inaczej, w rozmaitych odcieniach, popartych odpowiednią miną i gestem. O ile wiem, zbierał dawniej huczne oklaski za groteskową rolę stróża Melchiora we farsie Nestroy'a "Chcę sobie pohulać" — grał za mojej pamięci kilka ról służących i odźwiernych w komedjach francuskich i mimowoli te figury zabarwiał polskością.
Artyzm Pańczykowskiego polegał głównie na trafnem, nawet na drobiazgowem uchwyceniu cech i rysów zewnętrznych, rodzajowych, maski, kostjumu, gestu intonacji i grymasu twarzy. Oddając wpływy sfery, otoczenia i warunków życiowych, artysta odczuwał doskonale dusze proste, nieskomplikowane, szczerość dziecka ludu, wychowanego na łonie przyrody. W epoce wirtuozowstwa i ekspresji popisowej, odtwarzał prawdę swych typowych postaci wiernie z pietyzmem i dokładnością, którą można porównać z wykończeniem drobiazgowem portretów Denner'a— jednakże dawał zawsze całość żywą, doskonale sharmoizowaną. Był w swoim rodzaju indywidualnością odrębną, nikogo nie przypominał — po nim żaden aktor na scenie warszawskiej nie zajął takiego stanowiska w danym zakresie ról. Zmarł w pełni sił 1871 roku.