www.netmag.com.pl

Aktorzy i aktorki - strona 62
sły, wyraz twarzy stępiały i skrzywiony, ruchy nerwowe i niespokojne. We wielkiej scenie rozpaczy po kradzieży szkatułki z pieniędzmi, Harpagon, tarzający się po ziemi, oszalały z bólu, budził nawet współczucie. Całą rolę utrzymał znakomicie artysta na krawędzi komiki i tragiczności, był konsekwentny i wyczerpujący w granicach takiego ujęcia arcy-typu, oddanego z pierwszorzędną siłą charakterystyczną.
Ciekawem jest — mówiąc nawiasem — porównanie w tej kreacji trzech znakomitych polskich artystów; dowodzi ono, że w ramach jednej roli, nawet w zgodzie z poetą, wykonawcy mogą rozwinąć duży stopień oryginalności, na swój sposób ujmując nietylko psychiczną treść postaci, ale jego ruch i plastykę zewnętrzną. Rapacki jako Harpagon zbliżał się więcej do tonu komedjowego niż Rychter, traktował skąpstwo jako namiętność żywą, niespokojną, brał całą rolę nerwowo, w stylu charakterystyczno-rodzajowym. Generalizujące rysy poety zbliżał bardziej do realizmu, do stylu nowszego. Solski jeszcze bardziej sprowadził Harpagona na grunt komiczny. Jego Harpagon jest śmieszny w swej pretensjonalności, w ślepocie egoizmu i manjactwa, w swych lansadach zabawnych podstarzałego konkurenta. Namiętność naczelna w tej grze nie była tragiczną monomanją, ale nałogiem dziwacznym i zastarzałym uporem. Na tem tle artysta przeprowadził rolę konsekwentnie przez wszystkie odcienie z dużą pomysłowością w gestach i sytuacjach. Widniała w tem pewna pobłażliwość dla wady sknery, który był w gruncie nienajgorszym dziwakiem, a gdy w ostatnim akcie pieścił się ze swą szkatułką, budził nawet pewien odcień wesołego współczucia. W tej interpretacji rola nabiera-