Aktorzy i aktorki - strona 45
sie silny odruch, gdyż obie strony, publiczność i scena lub gazeta porozumiewały się milcząco w poczuciu protestu wobec tyranji.
W abstrakcyjny sposób przeprowadził także Królikowski rolę Mefistofelesa we "Fauście" Göthe'go, którą grał w 1879 r. Jako młody, niedoświadczony aktor odtwarzałem wtedy tytułową postać tragedji Musiałem się poddać twardej tresurze w scenach z moim mistrzem, który bardzo skrupulatnie opracował każdą sytuację, każdy ruch i pozę. Położył główny nacisk na stronę filozoficzną, wydobywał na wierzch głębsze intencje tekstu. Zachował opuszczaną w innych teatrach wielką scenę i rozmowę z Faustem po uwiedzeniu Małgosi, prowadząc rozmyślanie o znikomości ułudy życia i niesmaku po użyciu. Mefistofeles Królikowskiego był djabłem przemądrym, wyrafinowanym, delegatem otchłani dla propagandy złego, bez odcienia jednak szubienicznego humoru, którym poeta tę postać obdarzył. Bywał artysta na scenie czasami wesoły, akcentował dobrze sarkazm lub ironję, ale obcym był mu wszelki komizm. Na jednem przedstawieniu" Fausta" nie dopisywały bardzo pomoce techniczne w dawnej sali Wielkiego Teatru. Gdy Mefistofeles wychodził z za pieca w pracowni Fausta, zajęła się chwilowo ogniem od płomienia lycopodium peruka na głowie artysty. W obrazie u czarownicy, gdym jako Faust trzymał w ręku kielich z napojem czarownym, napróżno naciskałem sprężynę - ogień wbrew słowom tekstu nie wybuchnął! Właśnie wtedy prezes Wsiewołożskij dość nieudolnie, chociaż z dobrymi zamiarami, reformował zarząd teatru i tworzył nowych dygnitarzy. Zirytowany do żywego Królikowski, po zapadnięciu kurtyny, zawołał na cały głos:
W abstrakcyjny sposób przeprowadził także Królikowski rolę Mefistofelesa we "Fauście" Göthe'go, którą grał w 1879 r. Jako młody, niedoświadczony aktor odtwarzałem wtedy tytułową postać tragedji Musiałem się poddać twardej tresurze w scenach z moim mistrzem, który bardzo skrupulatnie opracował każdą sytuację, każdy ruch i pozę. Położył główny nacisk na stronę filozoficzną, wydobywał na wierzch głębsze intencje tekstu. Zachował opuszczaną w innych teatrach wielką scenę i rozmowę z Faustem po uwiedzeniu Małgosi, prowadząc rozmyślanie o znikomości ułudy życia i niesmaku po użyciu. Mefistofeles Królikowskiego był djabłem przemądrym, wyrafinowanym, delegatem otchłani dla propagandy złego, bez odcienia jednak szubienicznego humoru, którym poeta tę postać obdarzył. Bywał artysta na scenie czasami wesoły, akcentował dobrze sarkazm lub ironję, ale obcym był mu wszelki komizm. Na jednem przedstawieniu" Fausta" nie dopisywały bardzo pomoce techniczne w dawnej sali Wielkiego Teatru. Gdy Mefistofeles wychodził z za pieca w pracowni Fausta, zajęła się chwilowo ogniem od płomienia lycopodium peruka na głowie artysty. W obrazie u czarownicy, gdym jako Faust trzymał w ręku kielich z napojem czarownym, napróżno naciskałem sprężynę - ogień wbrew słowom tekstu nie wybuchnął! Właśnie wtedy prezes Wsiewołożskij dość nieudolnie, chociaż z dobrymi zamiarami, reformował zarząd teatru i tworzył nowych dygnitarzy. Zirytowany do żywego Królikowski, po zapadnięciu kurtyny, zawołał na cały głos:


