www.netmag.com.pl

Aktorzy i aktorki - strona 22
go w komedji Fredry (ojca). Było to uosobienie śpiączki ducha, rozkoszowania się w kwietyzmie bezmyślnym, jakaś porywająco śmieszna kwintesencja, czy abstrakcja głupoty rozbrajająco naiwnej, z którą stanowiły kontrast chwile powagi i pewności siebie. W obu rolach Szambelana i Kokoszkiewicza, dopełniając autora w doskonałych szczegółach, nadał im artysta generalizujące rysy typu indolencji intellektualnej i społecznej. Podnosił także artystyczną wartość figur szlacheckich w bluetkach Jana Al. hr. Fredry (syna), które nie wytrzymały zwycięzko próby czasu i żyły niedługo na scenie, podtrzymane talentem wykonawców. Przepyszny jako manjak hipochondryk, a zarazem impetyk i żarłok Bolbecki w "Consilium facul-tatis" — jako Szumbaliński w "Posażnej jedynaczce", chytry i filuterny papa w kłopotach, biorący na fundusz zięciów pod maską kordjalności i mosterdziejstwa. Utrzymywał całe lata na repertuarze mdłą czteroaktową komedję Fredry (syna) "Drzemka pana Prospera" przedziwną grą w roli tytułowej.
Po trzydziestu paru latach ta sztuka zbladła i spłowiała niby kartka starego raptularza. Pamiętam, jak Żółkowski ożywił swą rolę, jak pyszną rozwijał mimikę podczas drzemki w fotelu, opędzając chwilami natrętne muchy, jakie serdeczne miał akcenty w każdem słowie, jak się zaperzył, mówiąc o pojedynku, jak jednem słowem szary obraz literacki wzmacniał grą, sięgającą do głębi duszy i niezrównaną werwą komiczną.
Jednem z arcydzieł wielkiego artysty był także "Geldhab" Fredry (ojca), przepyszny okaz spanoszonego dorobkiewicza z pretensjami do fumów wielkopańskich—dla tego postaram się szczegółowiej opisać tę