www.netmag.com.pl

Aktorzy i aktorki - strona 20
i dodatków. Natura hojnie go uposażyła. Wzrost więcej niż średni, postać okazała, gesty płynne, szerokie, swododne, a nadewszystko twarz wyrazista ruchliwa, w której odbijało się każde drgnięcie duszy. Wielkie oko pełne życia, pogodnych błysków i właściwego sobie wyrazu. Świetnie wypowiadał Żółkowski okiem stany zdumienia, lęku, niepewności, osłupienia, zakłopotania, bezwładu myśli — to znowu serdecznego rozochocenia, wesołości i radosnych upojeń. W nieustannie mieniącej się twarzy szczególnie wyrazistym był skurcz śmiechu, który łącznie z błyskiem oka i wibracją głosu działał elektryzująco. Dzięki tym warunkom mógł sobie pozwalać Żółkowski na grę mimiczną i wypełniać nią wielkie pauzy, jak żaden inny aktor np. w sławnej scenie picia ukradkiem wina w "Sztuce przypodobania się", gdy pomiędzy jednym frazesem, a drugim rozkoszował się łykami trunku. Inny aktor byłby znudził tem rozwlekaniem tekstu, on dodawał od siebie wyborne przekomiczne szczegóły.
Wiem z tradycji, że w zaraniu swej karjery grał artysta z powodzeniem także role dramatyczne, poważne jak np. Oskara w "Życiu szulera". Opowiadał mi Kenig, że Ż. świetnie oddał rolę Cromwella w przeróbce teatralnej, "Muszkieterów" Aleksandra Dumas'a (ojca), której nie grano za mojej pamięci. Winszując sukcesu, mówił wtedy Kenig w garderobie do artysty:
— Mój Aloizy, grałeś tak znakomicie Cromwella, jakbyś robił historyczne studja !
— Czytałem przecie całe dwa tomy "Muszkieterów" — odrzekł na to Żółkowski.
I miał rację, bo żadne studja niedałyby mu te-