www.netmag.com.pl

Aktorzy i aktorki - strona 159
szlachcianka, jeżdżąca konno, w amazonce ze spicrutą w raku, amatorka psów i koni, przywykła do rozkazywania, rozkapryszona na wesoło, bujna i samowolna. Kobieta prawie dzisiejsza, chociaż nie wybiegająca myślą i zamiarami po za sferę spraw domowych i konkurów małżeńskich. Matylda w przeciwieństwie do Klary miała stanowczość kobiety dojrzałej, pragnącej się ustalić we własnem gnieździe, miała akcenty
i ruchy brawurowe, poczucie wyższości i lekceważenia wobec napuszonego opiekuna — miała także śmiech ochoczy i perlisty z domieszką zuchowatej ironji. Obie te role fredrowskie, odczute żywo, utrzymane w tonie szlachetnym, urozmaicone pysznymi pomysłami należały do arcydzieł najprzedniejszych sztuki rodzajowej na scenie. Artyzm aktorki wypływał także z instynktu rasowego, z intuicyjnego odczucia polskości w dziełach poety.
Mniej doskonale grała Helenkę w "Panu Damazym" Blizińskiego, gdyż niepotrzebnie w pewnych chwilach nadała jej ton niemądrego gąsiątka. Ale w scenach z ojcem, gdy Helenka zdradzała się z miłością, pięknie wybłysło to uczucie, tłumione przez wstydliwość.
Piętno mistrzowskie nosiły kreacje Popielówny w komedjach Wiktoryna Sardou, który królował wtedy na scenach europejskich. W perspektywie teatralnej, ten "wielki bawiciel Francji", mistrz kunsztu scenicznego umiał nadać barwę i pozory łudzące życia kilku odmianom panny francuskiej z połowy zeszłego stulecia, młodej dziewczyny, którą obyczaje i konwenanse rodzinne trzymają w karbach rygoru domowego i błogiej nieświadomości. Popielówna zgodnie
z autorem nadała każdej roli tego gatunku ton od-