Aktorka : powieść - strona 92
Pani Ewa, czterdziestoletnia mężatka, w której domu Lafirydon mieszkał, klęła się na wszystko co miała najdroższego, że poeta patrzy wprawdzie ponuro czasem, ale że nie jest to defekt natury, czyli zez. Pani Michalina przeciwnie, młoda wdówka, dowodziła niezbitemi faktami, że Lafirydon inaczej się patrzy w prawo, a inaczej w lewo, że nie jest się nigdy pewnym, czy i na czem wzrok jego spocznie. Nie wspominalibyśmy tych kobiecych sprzeczek, gdyby nie dały one powodu do głośnej w swoim czasie awantury. Pani Ewa albowiem w zapalczywej chęci odwetu, wygadała się naumyślnie przed mężem pani Michaliny, o pewnym panu Zygmuncie z bardzo pięknemi oczami. Skutkiem czego, o mało nie przyszło do rozwodu, aż Lafirydon w rozpaczy, ubłagał panią Ewę, iż odwołała zarzut. Na takie błahostki mogą tylko uważać kobiety, lubo przyznać im trzeba, iż oddały hołd jego niepospolitemu talentowi. Lafirydon nie wiele jeszcze wyniósł poematów ze swego lirycznego łona, ale wszakże miał czas jeszcze! Trzydzieści lat, tęgie zdrowie, talent, protekcya pani Ewy i reputacya niezmiernie i nadzwyczajnie dowcipnego! Czyż to mało na takie miasteczko jak Pudlów ? Wszystkie mamy, wydające wieczorki niewinnych gier, pra-


