Aktorka : powieść - strona 70
na przebój z wrodzonemi uczuciami wskazującemi jej inny, czystszy kierunek, — żądała miejsca dla siebie na tym świecie pełnym przywilejów." Z drogi przedemną — pomyślała ostro — miejsce dla szponów osieroconej kobiety, na której dłoń błagalną patrzyliście bez litości!" I szła naprzód, a ludzie, na których odtąd innem spoglądała okiem, wydali jej się chmurą robaczków, dających się płoszyć koronkowym zawitkiem. Takie myśli dają postanowienie, takie postanowienie energię, taka energia zwycięztwo. A jednak... śledźcie ją wraz ze mną. Patrzcie — oto po przetańczonej nocy, spoczęła na pół leżąc na kozecie. Ręka matowej bladości, obwisła ku ziemi, powieki się przymknęły, a z pod powiek spłynęły cicho dwie łzy gorące, te dwa nieme świadki niewymownej boleści. Ani powiernika, ani pocieszyciela. Dochodzący z ulicy gwar, przykry z tym smutkiem stanowił kontrast.
Nagle podniosła się szybko, przywdziała mantylę i kapelusz, zsunąwszy się po schodach, wybiegła na ulicę. Przeszła kilka ulic, wybierając boczne, aż stanęła przed wspaniałym gmachem, na którego szczycie błyszczało godło Zbawiciela. W przybytku Boga, szukała powiernika. Wnętrze świątyni, gotycko - amfiteatralne, zlewało w ponurej ciemni łuków
Nagle podniosła się szybko, przywdziała mantylę i kapelusz, zsunąwszy się po schodach, wybiegła na ulicę. Przeszła kilka ulic, wybierając boczne, aż stanęła przed wspaniałym gmachem, na którego szczycie błyszczało godło Zbawiciela. W przybytku Boga, szukała powiernika. Wnętrze świątyni, gotycko - amfiteatralne, zlewało w ponurej ciemni łuków


