Aktorka : powieść - strona 53
Wiktora. Bezbronna, nie mająca punktu oparcia, ani punktu wyjścia, spełniała we wspólnictwie czyny, któremi się brzydziła jej dusza i wrodzona szlachetność. Lecz nigdy jeszcze nie odsłonił się jej uwodziciel z takim cynizmem, z taką. swawolą czynu, z taką. pogardą, wszystkiego, co się należy szanować. I stało się nagle przeobrażenie. Zaczęła nienawidzić i pogardzać, doszła do przekonania, że miłości świat ten niechce, ale nienawiści się boi. Pierwszy człowiek, który jej ukazał życie, napoił ją jadem zepsucia i goryczy, więc tem samem potrzebowała odpłacić innym. Nie pozwolono jej kochać, w miłości spełnić najpiękniejsze przeznaczenie kobiety, więc postanowiła zastósować się i płacić tąż samą monetą: fałszu i udawania.
Nagle jakby przejrzała, bo zdawało się jej, że potrafi udawać jak nikt, że z pomocą wdzięków swych i umiejętności wrodzonej przypodobania, splącze każdego jak zechce. Uczuła się silną, bo serca jej nic nie krępowało; odgadła swój tryumf, bo świat miał być dla niej odtąd warcabnicą, na której ze spokojem chłodnym i takąż krwią, posuwać będzie swe pionki.
— Nie mogłam być — myślała — szczęśliwą sercem, będę nią rozumem.
Nagle jakby przejrzała, bo zdawało się jej, że potrafi udawać jak nikt, że z pomocą wdzięków swych i umiejętności wrodzonej przypodobania, splącze każdego jak zechce. Uczuła się silną, bo serca jej nic nie krępowało; odgadła swój tryumf, bo świat miał być dla niej odtąd warcabnicą, na której ze spokojem chłodnym i takąż krwią, posuwać będzie swe pionki.
— Nie mogłam być — myślała — szczęśliwą sercem, będę nią rozumem.


