Aktorka : powieść - strona 34
— Przenocować? zawołała blednąc Anusia — nie, nigdy!
— Nie obawiaj się pani — uspakajał Wiktor, — w miasteczku wynajmiemy karetę.
Wziął ją pod ramię, i puścili się ścieżką, którą im wskazał pocztylion, jako prowadzącą do miasteczka.
Za kwadrans stanęli na miejscu, przed pierwszą oberżą.
Wiktor kazał przygotować dwa pokoje. Anusia cisnęła jego ramię, zwracając nań oczy błagalne.
— Czy nie ma tu powozu do najęcia? spytał kelnera — bo oś pękła u naszej pocztowej karety, a musimy jechać dalej.
— U nas nie ma proszę pana — rzekł kelner — ale w drugiej oberży wynajmują.
— Dobrze, poprowadź panią, a ja tymczasem poślę kogo za wynajęciem.
Anusia poszła na górę, Wiktor został w sieni sam. Skinął na stróża, stojącego w bramie.
— Chcesz ty zarobić parę złotych?
— Dla czegoby nie, proszę jaśnie pana.
— To słuchaj dobrze. Za godzinę przyjdziesz do mnie na górę, i na moje zapytanie czyś znalazł karetę, powiesz, że nie można nająć w całem mieście. Rozumiesz?
— Nie obawiaj się pani — uspakajał Wiktor, — w miasteczku wynajmiemy karetę.
Wziął ją pod ramię, i puścili się ścieżką, którą im wskazał pocztylion, jako prowadzącą do miasteczka.
Za kwadrans stanęli na miejscu, przed pierwszą oberżą.
Wiktor kazał przygotować dwa pokoje. Anusia cisnęła jego ramię, zwracając nań oczy błagalne.
— Czy nie ma tu powozu do najęcia? spytał kelnera — bo oś pękła u naszej pocztowej karety, a musimy jechać dalej.
— U nas nie ma proszę pana — rzekł kelner — ale w drugiej oberży wynajmują.
— Dobrze, poprowadź panią, a ja tymczasem poślę kogo za wynajęciem.
Anusia poszła na górę, Wiktor został w sieni sam. Skinął na stróża, stojącego w bramie.
— Chcesz ty zarobić parę złotych?
— Dla czegoby nie, proszę jaśnie pana.
— To słuchaj dobrze. Za godzinę przyjdziesz do mnie na górę, i na moje zapytanie czyś znalazł karetę, powiesz, że nie można nająć w całem mieście. Rozumiesz?


