Aktorka : powieść - strona 31
— Uczynisz szlachetnie! zawołała Anusia, ściskając jego rękę.
Przez dalszą drogę, Wiktor milczał ponuro, niegrzecznie prawie, półsłowem zaledwie odpowiadając na uprzejme, niemal pieszczotliwe słowa towarzyszki. Kobiety nie lubią obojętności nawet tych, którzy są im obojętnymi, — cóż dopiero gdy takim okazuje się mężczyzna, mający się stać niedługo jedynym ich opiekunem.
Lecz milczenie ponure Wiktora, trwało tak długo i tak uporczywie, że Anusia gotowała się w duchu na postanowienie, wrócenia napowrót, choćby piechotą.
Zmrok wieczorny, zaległ okolicę. Cichość panowała dokoła. W polu pustki, nie słychać było ani wesołych piosnek powracających źniwiarzy, ani odgłosu dzwonka dalekiego wiejskiego kościołka; cichość ta, przerywana jedynie turkotem kół pocztowych, obiegła ołowiem umysł Anusi. Pierś wezbrało bolesne przeczucie, oczy zamgliły się łzą. W milczeniu Wiktora, niedawno tak wylanego, przewidywała jakąś dla siebie niechęć, lub może żal przedwczesny. Chciała mieć pewność koniecznie.
— Panie Wiktorze — odezwała się łagodnie, ale stanowczo — jeżeli może żałujesz w tej chwili, żeś
Przez dalszą drogę, Wiktor milczał ponuro, niegrzecznie prawie, półsłowem zaledwie odpowiadając na uprzejme, niemal pieszczotliwe słowa towarzyszki. Kobiety nie lubią obojętności nawet tych, którzy są im obojętnymi, — cóż dopiero gdy takim okazuje się mężczyzna, mający się stać niedługo jedynym ich opiekunem.
Lecz milczenie ponure Wiktora, trwało tak długo i tak uporczywie, że Anusia gotowała się w duchu na postanowienie, wrócenia napowrót, choćby piechotą.
Zmrok wieczorny, zaległ okolicę. Cichość panowała dokoła. W polu pustki, nie słychać było ani wesołych piosnek powracających źniwiarzy, ani odgłosu dzwonka dalekiego wiejskiego kościołka; cichość ta, przerywana jedynie turkotem kół pocztowych, obiegła ołowiem umysł Anusi. Pierś wezbrało bolesne przeczucie, oczy zamgliły się łzą. W milczeniu Wiktora, niedawno tak wylanego, przewidywała jakąś dla siebie niechęć, lub może żal przedwczesny. Chciała mieć pewność koniecznie.
— Panie Wiktorze — odezwała się łagodnie, ale stanowczo — jeżeli może żałujesz w tej chwili, żeś


