Aktorka : powieść - strona 30
warzyszowi za to milczenie, i pełne uszanowania obejście. Niewiedziałaby co odpowiedzieć, bo słów nie dyktowałoby uczucie; Wiktor zaś mimo wrodzonej przewrotności, nie wiedział od czego zacząć, a nie chciał popsuć sobie planu zbytnim pośpiechem. Gdy na pierwszej stacyi sprowadził ja, z karety, ucałował jej rękę kilkakrotnie. Anusia zapytała:
— Kiedy staniemy na miejscu?
— Jutro po południu.
— I pojedziemy nocą?
— Tak. Wszak noce jasne, księżyc świeci.
— Ah, ja tak lubię noce księżycowe. Wdzięczną panu jestem — dodała z rumieńcem.
— Jeszcze mówisz mi "pan".
— Nie mam jeszcze prawa mówić inaczej.
— Lecz miłość moja...
— Panie Wiktorze, szanujmy się nawzajem — daj mi czas poznać cię i przywiązać się do ciebie. Nacóżbym dziś kłamała uczucie, którego we mnie nie ma? wszak sam nie zgodziłbyś się pan na stopień poufałości, jaki przystoi jedynie zakochanym!
Wiktor przygryzł wargi i rzekł chłodno:
— Bardzo pięknie rozumujesz panno Anno, lubo nie jak moja blizka narzeczona i blizka żona. Zostawiam jednak resztę czasowi.
— Kiedy staniemy na miejscu?
— Jutro po południu.
— I pojedziemy nocą?
— Tak. Wszak noce jasne, księżyc świeci.
— Ah, ja tak lubię noce księżycowe. Wdzięczną panu jestem — dodała z rumieńcem.
— Jeszcze mówisz mi "pan".
— Nie mam jeszcze prawa mówić inaczej.
— Lecz miłość moja...
— Panie Wiktorze, szanujmy się nawzajem — daj mi czas poznać cię i przywiązać się do ciebie. Nacóżbym dziś kłamała uczucie, którego we mnie nie ma? wszak sam nie zgodziłbyś się pan na stopień poufałości, jaki przystoi jedynie zakochanym!
Wiktor przygryzł wargi i rzekł chłodno:
— Bardzo pięknie rozumujesz panno Anno, lubo nie jak moja blizka narzeczona i blizka żona. Zostawiam jednak resztę czasowi.


